HistoriaChmura nad Waterloo

Chmura nad Waterloo

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fot. Wikipedia
Dodano 2
Brytyjczycy o wygranej z Napoleonem mają wiele do powiedzenia. I po latach stać ich na obiektywizm.

Wiedzę o tej jednej z najsławniejszych bitew w dziejach zaczerpnąłem z „Nędzników” Wiktora Hugo, których – co prawda – czytałem we fragmentach, ale akurat opis zmagań armii Napoleona z połączonymi siłami angielsko-pruskimi tak mnie zaciekawił, że całe jego ustępy wryły mi się w pamięć, jak miało się okazać, na zawsze. A że do wielkiej powieści Hugo wracałem potem po wielokroć, za pewnik przyjąłem sądy francuskiego romantyka. Takie jak ten:

„Gdyby nie spadł deszcz w nocy z 17 na 18 czerwca 1815 roku, inna byłaby przyszłość Europy. Kilka kropel wody rozstrzygnęło o sprawie Napoleona. Opatrzność potrzebowała tylko trochę deszczu na to, aby Waterloo zakończyło Austerlitz, i dość było chmury, wbrew przewidywaniu pojawiającej się na niebie o tej porze roku, żeby zawalił się cały jeden świat.

Bitwa pod Waterloo mogła się rozpocząć dopiero o wpół do dwunastej i to dozwoliło Blucherowi zdążyć na czas na plac boju. Dlaczego? Bo ziemia była wilgotna. Należało czekać, aż obeschnie nieco, aby artyleria mogła działać. […]

Gdyby ziemia była sucha, można by było przetaczać armaty i działania rozpoczęłyby się o szóstej rano. Bitwa byłaby wygrana i skończona o drugiej, na trzy godziny przed nagłym powikłaniem, wywołanym przybyciem Prusaków. Ile było winy Napoleona w przegraniu tej bitwy? Czy sternikowi można przypisać odpowiedzialność za rozbicie okrętu?”.

Na płaszczyźnie mitycznej

Z wydanej właśnie nakładem Fabryki Słów książki brytyjskiego (choć mieszkającego w USA) historyka i powieściopisarza Bernarda Cornwella pt. „Waterloo. Historia czterech dni, trzech armii i trzech bitew” wynika jednak, że wprawdzie Hugo o wielkiej bitwie napisał tak żarliwie jak nikt, stworzył jednak przy okazji mity mające zadziwiającą długowieczność, zwłaszcza we Francji. Autor „Nędzników” twierdził np.: „Z trzynastu czworoboków kirasjerzy roznieśli siedem, wzięli lub zagwoździli sześćdziesiąt dział i zdobyli na regimentach angielskich sześć sztandarów, które trzech kirasjerów i trzech strzelców gwardii zaniosło cesarzowi”. „Wcale nie – oponuje Cornwell. – Ani jeden czworobok nie został rozbity, ani jedna armata nie została zagwożdżona przez Francuzów, ani jeden brytyjski sztandar nie został utracony”.

/ Źródło: DoRzeczy
/ dcy
Partnerem treści historycznych i patriotycznych jest Fundacja Reduta PWPW
Okładka tygodnika Do Rzeczy: 1/2017
Cały artykuł dostępny jest w 1/2017 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • Łowca Lisów IP
    To jest taka historia jak ze sztandarami niemieckimi zdobytymi przez XX korpus rosyjski w czasie bitwy zimowej na Mazurach w 1915 r. Po tym jak korpus został otoczony i zniszczony sztandary wróciły do "właścicieli", i jedynym utraconym niemieckim sztandarem jest ten zdobyty w tym samym okresie pod Przasnyszem (można sobie ogladać w Ermitażu).
    Brytyjczycy tweż nie uważają pułków cudzoziemskich za "brytyjskie", wiec rozjechanych przez kirasjerów pułków KGL z Hannoveru nie traktują jako swoich.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • stasiu IP
      W wojnach napoleońskich brytyjczycy stracili tylko 5 sztandarów- wszystkie zdobyli ułani nadwiślańscy w bitwie pod Albuera 16.V.1811.
      Dodaj odpowiedź 6 0
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także