Poddani moi widzieli we mnie zwiastuna pokoju, a tymczasem przyniosłam im tylko krew, pożogę i łzy, jakbym na to tylko była wydana na Litwę, aby podpatrywać jej słabe strony” – pisał pod dyktando wielkiej księżnej litewskiej Heleny jej kanclerz Iwan Sapieha. Adresatem listu był wielki książę moskiewski Iwan III Srogi (1440–1505), w rosyjskiej historiografii nazywany Wielkim.
Przydomek nie jest przesadzony: po ponad 40-letnich rządach zostawił on swoim następcom największe państwo w Europie, choć zaczynał jako lennik chana tatarskiego. Córka była dla niego narzędziem w wielkiej grze o „zebranie ziem ruskich”; pech chciał, że także tych, które należały do Wielkiego Księstwa Litewskiego. I to polityka – z jednej strony moskiewska, a z drugiej litewska (lub, jak kto woli, polsko-litewska) – uczyniła z Heleny, żony Aleksandra Jagiellończyka, jedynej niekoronowanej królowej Polski, postać tragiczną. Przynajmniej tak ją widzi Paweł Jasienica.
Pewnie ma rację. Helena doskonale nadawałaby się na bohaterkę szekspirowską: jej los w Rzeczypospolitej od początku był naznaczony pewnym fatalizmem. Małżeństwo syna z moskiewską księżniczką zaplanował jeszcze Kazimierz Jagiellończyk (1427–1492), który liczył, że Rzeczpospolita będzie miała – choćby na jakiś czas – spokój przynajmniej z tej strony. A pamiętajmy, że Litwa i Korona, związane dwiema uniami (w Krewie w 1385 r. i w Horodle w 1413 r.), prowadziły już nieustane wojny na wielu frontach: z Krzyżakami, Tatarami, hospodarem mołdawskim, a do tego szykował się konflikt z Turkami.
Iwan jednak miał inne plany. „Wysyłając córkę do Wilna, traktował to jako jeden więcej krok na drodze do rzeczywistego władztwa nad całą Rusią” – wskazuje Jasienica.
Osobne modlitwy
Helena wyruszyła poślubić Aleksandra – władcę Litwy (na tronie w Krakowie zasiadał jego starszy brat, Jan Olbracht) – w styczniu 1495 r. Towarzyszyła jej ogromna świta. W jej skład wchodziło wielu wytrawnych dyplomatów, którzy mieli patrzeć i słuchać. Na wozach jechał posag – ponoć wcale nie taki duży, jak można się było spodziewać po takiej pannie. Jedną z najcenniejszych rzeczy była wykonana na srebrnej okładzinie ikona Matki Bożej z postacią adorującej ją niewiasty w stroju ruskim – wszystkim przywodziła ona na myśl samą Helenę. Do stolicy Litwy orszak dotarł w połowie lutego 1495 r.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
