Temat walizkowych bomb atomowych wciąż pozostaje na „wokandzie”. O wykorzystywaniu takiego uzbrojenia wciąż mało wiemy.
Mały ładunek o wielkiej mocy
Najmniejszą możliwą do wykonania bombą jądrową jest kula plutonu Pu-239 (lub uranu U-233). Kula ta, mająca około 10,1 centymetra średnicy i ważąca 10,5 kilograma, może wybuchnąć z siłą 10-20 ton trotylu. Do jej detonacji może dojść tylko wtedy, jeśli zapoczątkuje się reakcję rozszczepienia. Potrzebna jest masa większa od krytycznej – wystarczy już 1,1 masy krytycznej, aby spowodować eksplozję.
Choć siła wybuchu takiej bomby może się wydawać niewielka – w końcu 10-20 ton, to nie kilka kiloton czy megaton (dla –porównania, bomba Little Boy, którą zrzucono na Hiroszimę wybuchła z mocą 15 kiloton) – to tak naprawdę uczynić może ona ogromne szkody. Wybuch o sile 20 ton może spowodować śmierć wszystkich ludzi w promieniu 300 metrów. Ponadto, nawet stosunkowo mała eksplozja, powoduje emisję wysokiej dawki promieniowania (przy 20 tonach – 1350 rem).
Bomba walizkowa i zimna wojna
![]()
Od czasu zrzucenia przez Amerykanów bomb jądrowych na Hiroszimę i Nagasaki, zarówno Stany Zjednoczone, jak Związek Sowiecki – na którym amerykańska „demonstracja” siły zrobiła faktycznie wielkie wrażenie – próbowały coraz bardziej ulepszać broń jądrową.
Sowieci własną bombę atomową stworzyli już w 1949 roku. Z czasem ich broń miała stawać się coraz bardziej „poręczna”. Również Amerykanie pracowali nad zminiaturyzowaniem ogromnej, ważącej kilka ton bomby. W ten sposób obie strony prowadziły ze sobą wyścig zbrojeń nie tylko w zakresie stworzenia jak największej i najbardziej śmiercionośnej broni, ale także chcąc stworzyć bombę jak najbardziej „kompaktową” i możliwą do przeniesienia przez jednego człowieka. I tak właśnie bomba atomowa trafiła w końcu do „plecaka”.
Droga do stworzenia małego ładunku jądrowego była jednak nie taka łatwa. W przypadku klasycznych ładunków wystarczyłoby użyć odpowiednio mniejszej ilości materiału wybuchowego, jednak zasada ta nie działa w przypadku bomby atomowej, która, aby wybuchła, potrzebuje pewnej, minimalnej ilości materiału rozszczepialnego.
Pierwsi niewielką bombę atomową stworzyli Amerykanie. Była to bomba W54 ważąca 23 kilogramy i mająca 40 centymetry średnicy. Była ona wystrzeliwana z niedużego naziemnego działka i miała zasięg 2 kilometrów. Siła wybuchu wynosiła ¼ kilotony, czyli 60 razy mniej, niż bomba Little Boy znad Hiroszimy.
Podobne bomby konstruowane były także w Związku Sowieckim. Wiadomo o nich jednak bardzo niewiele. W latach 90. rosyjski polityk i były wojskowy, Aleksandr Lebied, publicznie przyznał, że KGB dysponowało bombami walizkowymi w liczbie 100 sztuk. Fakt posiadania przez Sowietów, a po rozpadzie ZSRS przez Rosję, walizkowych bomb jądrowych, potwierdzono w 2004 roku. Jak podawali wówczas Rosjanie, wszystkie te bomby miały zostać poddane utylizacji, lecz pewnych dowodów na to nie ma, stąd też różne, pojawiające się co jakiś czas w mediach spekulacje o wykorzystaniu walizkowych bomb jądrowych w różnych miejscach na świecie.
Czytaj też:
Jak ukraść Niemcom 100 milionów. Akcja "Góral" Czytaj też:
Makabryczna i prawie nieznana zbrodnia Sowietów na Polakach Czytaj też:
"Zemsta na Niemcach". Ludzie gen. Maczka pokazują, co potrafią
