PIOTR WŁOCZYK: Już od ponad 10 lat Stowarzyszenie „Wizna 1939” poszukuje grobu „Hubala”. Jak blisko jesteście rozwiązania tej tajemnicy?
DARIUSZ SZYMANOWSKI: Od „Hubala” dzieli nas jeden metr. Dosłownie jeden metr. Wiem, gdzie spoczywają jego szczątki i jestem w stanie to udowodnić. Dysponuję jednoznacznymi wynikami specjalistycznych badań, a także relacjami, które razem układają się w jeden logiczny obraz.
Skoro to takie oczywiste, to dlaczego miejsce spoczynku mjr. Henryka Dobrzańskiego pozostaje – przynajmniej oficjalnie – nieznane?
Brakuje nam tylko jednego elementu. Potrzebujemy zgody odpowiednich organów państwowych, żebyśmy mogli podnieść cztery płyty posadzkowe, zajrzeć pod nie i ogłosić informację, na którą czeka tyle osób. Na czele z rodziną „Hubala”, z którą jesteśmy w kontakcie i która wspiera nasze poszukiwania. Kilka razy występowaliśmy o stosowne zezwolenie, ale jak na razie nasze starania nie zakończyły się powodzeniem. Liczymy na to, że ta sytuacja w końcu się zmieni.
Zacznijmy tę opowieść trochę od środka. Bardzo ciekawym dowodem w całym tym śledztwie w sprawie miejsca pochówku „Hubala”, jest czarno-biała fotografia grobu na cmentarzu w Inowłodzu, na której ktoś napisał „Hubal 1940 r., 13-IX-1949 r”.. To małe zdjęcie znajduje się w dyspozycji rodziny państwa Kowalskich, i przedstawia ich grobowiec. Na tablicy widać tylko jedno nazwisko: Aniela Kowalska.
Ta kobieta zmarła na początku 1940 r. Była to żona Józefa Kowalskiego, ówczesnego wójta gminy Inowłódz. Czyli ten grobowiec był w większości pusty. Wszystko wskazuje na to, że zdjęcie zostało zrobione późną wiosną 1940 r., po śmierci „Hubala”. Fotografia została pokazana w mediach w 2016 r. w programie „Było, nie minęło”. Zrobił to Paweł Beuth, mąż wnuczki Stanisława Kowalskiego, który miał pochować „Hubala” na początku maja 1940 r. w swoim grobowcu rodzinnym na cmentarzu w Inowłodzu. Dla wyjaśnienia: w tej opowieści pojawia się dwóch Stanisławów Kowalskich. Drugi z nich to ks. Stanisław Kowalski, proboszcz parafii w Inowłodzu, który – wszystko na to wskazuje – ekshumował „Hubala” z jego pierwszego grobu. Obaj ci mężczyźni nie są ze sobą spokrewnieni. Co istotne: ks. Kowalski odprawiał pogrzeb Anieli Kowalskiej i wiedział, że jej grób jest duży i niemal pusty. To zdjęcie sprawiło, że postanowiłem podjąć trop. Zacząłem jeździć po rodzinie państwa Kowalskich. Rozmawiałem wtedy z pięcioma starszymi osobami, które pamiętały – jako dzieci – tamte czasy. Każda z nich potwierdzała, że w ich rodzinnym grobowcu w okresie od maja 1940 r. do września 1949 r. spoczywał „oficer”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
