Mrzonka sojuszu II RP i III Rzeszy
  • Piotr WłoczykAutor:Piotr Włoczyk

Mrzonka sojuszu II RP i III Rzeszy

Dodano: 
Mniejszość niemiecka w Łodzi wita hitlerowskim pozdrowieniem niemiecką kawalerię w 1939
Mniejszość niemiecka w Łodzi wita hitlerowskim pozdrowieniem niemiecką kawalerię w 1939 Źródło: Wikimedia Commons
Z Krzysztofem Drozdowskim, historykiem, autorem książki „Zdrajcy, tchórze i kolaboranci. Portrety upadku” rozmawia Piotr Włoczyk.

PIOTR WŁOCZYK: Co tak naprawdę chcieli osiągnąć Niemcy, wprowadzając na inkorporowanych przez Rzeszę terenach II RP Deutsche Volksliste (DVL)?

KRZYSZTOF DROZDOWSKI: Przede wszystkim trzeba odejść od potocznego wyobrażenia, że volkslista była po prostu deklaracją: „Chcę zostać Niemcem”. Na ziemiach wcielonych do Rzeszy była ona jednym z narzędzi ogromnego programu przebudowy narodowościowej tych terenów. Niemcy nie traktowali Pomorza, Wielkopolski czy Górnego Śląska jako ziem okupowanych na czas wojny. One miały się stać częścią Rzeszy, a w dalszej perspektywie ziemiami niemieckimi również pod względem ludnościowym. Trzeba więc było mieszkańców sklasyfikować. Ustalić, kto jest Niemcem, kto może zostać zgermanizowany, kto posiada – według nazistowskich kryteriów – „niemiecką krew”, a kto jest elementem niepożądanym, przeznaczonym do usunięcia, wysiedlenia albo sprowadzenia do roli taniej siły roboczej. DVL była więc zarazem instrumentem germanizacji, selekcji rasowej, kontroli społecznej i pozyskiwania ludzi dla państwa niemieckiego, zwłaszcza dla Wehrmachtu.

Jednak to nie był jeden, spójny system.

Tak, praktyka wyglądała zupełnie inaczej w różnych częściach okupowanej Polski. W Kraju Warty polityka gauleitera Arthura Greisera była znacznie bardziej restrykcyjna, natomiast na Pomorzu gauleiter Albert Forster dążył do masowego wpisywania ludności na volkslistę. Na Pomorzu i Górnym Śląsku stosowano bardzo silny przymus. Dlatego volkslisty nie można analizować wyłącznie jako problemu indywidualnej lojalności. Była ona elementem niemieckiej polityki zmierzającej do rozbicia polskiej wspólnoty narodowej od środka.

Pisze pan w książce, że „w praktyce właśnie grupy III i IV miały największe znaczenie polityczne”. Dlaczego?

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.