Komunistyczni korespondenci w Londynie, Paryżu czy we Frankfurcie opisywali ówczesny kryzys jako efekt sprzeczności kapitalizmu. Ale bynajmniej nie zachwycali się takimi wodzami rewolty jak Rudi Dutschke czy Daniel Cohn-Bendit.
Obóz konserwatywny wkładał od lat 90. bardzo dużo wysiłku w demitologizowanie lewicowej rewolty młodzieżowej 1968 r. Nie działo się to przypadkiem. Właśnie na przełomie wieków XX i XXI konserwatyści zaczęli wyraźnie dostrzegać, jak bardzo wyłoniona przez tę rewoltę generacja zmieniła Europę, a zwłaszcza Unię Europejską. Jeśli połączyć to z wiedzą uzyskaną po upadku ZSRS, na temat tego, jak bardzo sowieckie służby wspierały wszelkie polityczne wstrząsy na Zachodzie, to można dojść do wniosku, że rewolta 1968 r. była za żelazną kurtyną przedstawiana z entuzjazmem. A jednak cała sprawa była znacznie bardziej skomplikowana.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
