Ustawa dotycząca ochrony tatrzańskich kozic i świstaków był to jeden z pierwszych, a być może pierwszy na świecie, akt prawny kompleksowo chroniący konkretne gatunki zwierząt, a nie tylko zakazujący okrutnego ich traktowania.
Pogarszająca się sytuacja
Moda na Tatry nie powstała kilkanaście lat temu. Już w drugiej połowie XIX wieku Tatry przeżywały prawdziwe oblężenie. Rosnąca popularność Zakopanego, rozwój taternictwa i zainteresowanie góralską kulturą przyciągały turystów oraz artystyczną bohemę. Tatrzańska przyroda musiała mierzyć się z nowymi wyzwaniami. Do tego coraz częściej w Tatrach pojawiali się kłusownicy, którzy polowali nie tylko ze względu na własne potrzeby, ale przede wszystkim po to, aby sprzedać trofea coraz liczniejszym turystom.
![]()
W krótkim czasie polowania na świstaki i kozice doprowadziły te dwa gatunki na skraj wyginięcia. Świstaki zabijano przede wszystkim dla tłuszczu, czyli tzw. sadła świstaczego, któremu przypisywano niemal magiczne właściwości lecznicze. Kozice padały ofiarą kłusowników ze względu na cenione mięso, chętnie kupowane przez zamożnych mieszkańców Galicji. W niektórych rejonach Tatr populacje tych zwierząt skurczyły się do kilkudziesięciu osobników.
Działania ochronne
O pogarszającej się sytuacji tatrzańskich zwierząt zaczęli alarmować krakowscy przyrodnicy. Kluczową rolę odegrali profesor Maksymilian Siła-Nowicki, profesor zoologii na Uniwersytecie Jagiellońskim i współtwórca Towarzystwa Tatrzańskiego, oraz ksiądz Eugeniusz Janota, taternik i autor jednego z pierwszych polskich przewodników po Tatrach.
Już w 1865 roku obaj, początkowo anonimowo, przygotowali broszurę zatytułowaną „Upomnienie Zakopianów i wszystkich Podhalanów, aby nie tępili świstaków i kóz”. Tekst rozesłano do urzędów, szkół, parafii, a nawet odczytywano z ambon. Argumentacja uczonych była prosta: niszczenie tych zwierząt to nie tylko strata przyrodnicza dla Tatr, ale też hańba i głupota, bo rzekome lekarstwo z sadła to oszustwo, a prawdziwe bogactwo gór polega na zachowaniu ich walorów przyrodniczych.
Działania Nowickiego i Janoty nie ograniczyły się tylko do broszury. Obaj kontaktowali się z lokalnymi władzami, apelowali do Komisji Fizjograficznej Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, a nawet do organizacji działających w Wiedniu. Ich starania zbiegły się z okresem istnienia autonomii galicyjskiej: po 1867 roku Sejm Krajowy we Lwowie dysponował realnymi kompetencjami w sprawach krajowych. Dzięki temu projekt ustawy przygotowany przez polskich przyrodników trafił pod obrady i 5 października 1868 roku został uchwalony.
![]()
Ustawa całkowicie zakazywała polowania, łapania i sprzedaży świstaków oraz kozic (nazywanych wówczas „dzikimi kozami”), a także handlu sadłem świstaczym. Za złamanie zakazu groziła grzywna od 5 do 100 złotych reńskich, a w razie niemożności zapłaty – areszt od jednego do dwudziestu dni. Prawo objęło teren Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim, czyli polską część Tatr. 19 lipca 1869 roku cesarz Franciszek Józef zatwierdził ustawę. Weszła ona w życie w sierpniu tego samego roku.
Akt miał naprawdę duże znaczenie. Wcześniejsze regulacje dotyczące zwierząt, zarówno w Europie, jak i poza nią, koncentrowały się głównie na zapobieganiu okrucieństwu wobec zwierząt domowych lub na reglamentacji polowań. Ustawa galicyjska prawdopodobnie jako pierwsza na świecie, wprowadziła ochronę gatunkową w nowoczesnym rozumieniu: całkowity zakaz pozyskiwania konkretnych gatunków ze względu na ich wartość przyrodniczą i zagrożenie wyginięciem. Możemy ponadto uznać, że uchwalenie tej ustawy miało dodatkowe znaczenie, gdyż miało miejsce, kiedy państwa polskiego nie było na mapie Europy, a decyzję podjęli Polacy działający w ramach austriackiej autonomii.
Zagrożone populacje odbudowywały się powoli. Ustawa zdecydowanie ograniczyło kłusownictwo. Nielegalne polowania nie ustały, lecz było ich coraz mniej, między innymi dlatego, że powstała straż tatrzańska, finansowana później przez Towarzystwo Tatrzańskie. Do straży przyjmowano doświadczonych górali: myśliwych, taterników, a nawet dawnych kłusowników, którzy świetnie znali Tatry i dobrze się po nich poruszali. Ochrona kozic i świstaków stała się jednym z filarów działalności Towarzystwa Tatrzańskiego powstałego w 1873 roku.
Czytaj też:
Tam już nie pójdziemy. Legendarne miejsce w Tatrach Czytaj też:
125 lat najsłynniejszego krzyża. Bez tego symbolu trudno sobie wyobrazić Tatry Czytaj też:
Jedyne takie góry w Polsce. Kiedyś rozciągało się tu płytkie morze
