Dramat lwowskiej konspiracji
  • Marek GałęzowskiAutor:Marek Gałęzowski

Dramat lwowskiej konspiracji

Dodano: 
Defilada sowiecka we Lwowie, jesień 1939
Defilada sowiecka we Lwowie, jesień 1939 Źródło: Wikimedia Commons
Niefrasobliwość konspiratorów, zinfiltrowanie organizacji podziemnych przez agentów sowieckich oraz zeznania złamanych aresztowanych spowodowały rozbicie działalności niepodległościowej we Lwowie

Podziemie niepodległościowe pod okupacją sowiecką zaczęto tworzyć niemal natychmiast po ustaniu walk z dwoma najeźdźcami. W odróżnieniu od okupacji niemieckiej powstawało ono jednak w zupełnie odmiennych warunkach. Inna struktura narodowościowa sprawiała, że działalność polskiej konspiracji była od początku skazana na otoczenie w znacznym stopniu nie tylko obojętne, lecz także często wrogie. Groźniejszym było jednak lekceważenie okupanta, co tylko w pewnym stopniu można uzasadnić całkowitą niewiedzą o metodach działania sowieckiego aparatu represji. Dlatego niezwykle sprawne uderzenia w podziemie, wsparte wykorzystaniem licznej agentury ułatwiały także dość umowne na początku okupacji przestrzeganie zasad konspiracyjnych w powstających organizacjach. W znacznej części wyjaśnia to sparaliżowanie już po kilku miesiącach wszelkich form polskiej aktywności niepodległościowej, której dodatkowy cios zadały deportacje ludności z 1940 r., niszczące bazę społeczną oporu.

Pełnomocnictwa

Głównym ośrodkiem konspiracji pod okupacją sowiecką był Lwów, gdzie jej zręby powstały już w chwili poddania miasta Armii Czerwonej. 22 września 1939 r. dawni oficerowie legionowi, generałowie WP Mieczysław Boruta-Spiechowicz i Marian Januszajtis, rozpoczęli tworzenie Polskiej Organizacji Walki o Wolność. Inną konspirację zainicjował płk Władysław K. Żebrowski i to on otrzymał wkrótce pełnomocnictwo do utworzenia Związku Walki Zbrojnej na terenie Polski południowo-wschodniej. Przekazał je Żebrowskiemu w końcu 1939 r. emisariusz władz polskich na uchodźstwie Tadeusz Strowski, jak się okazało osoba przypadkowa, której zachowanie niedługo później negatywnie odcisnęło się na lwowskim podziemiu.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.