Agonia polskości
  • Jakub OstromęckiAutor:Jakub Ostromęcki

Agonia polskości

Dodano: 
Dzieci ukraińskie podczas wiecu poparcia dla Armii Czerwonej, Lwów, 1944 rok
Dzieci ukraińskie podczas wiecu poparcia dla Armii Czerwonej, Lwów, 1944 rok Źródło: Instytut Pamięci Narodowej / Arkadij Szajchet/photo-lviv.in.ua
Ponieważ nie udało się przekonać polskich Lwowian do wyjazdu propagandą, Sowieci sięgnęli po kij

Lato 1944 r. dla przeciętnego Lwowiaka nie zapowiadało się najgorzej. Na budynkach publicznych powiewały polskie flagi wywieszone podczas akcji „Burza”. Pod nosem armii sowieckiej można było śpiewać na cały głos: „Niech żyje orzeł biały”. O tym, że przywódcy Armii Krajowej zostali podstępnie przez Sowietów aresztowani, ludzie dowiedzieli się na początku sierpnia i były to wiadomości przekazywane szeptem. Twierdzono jednak, że to „sytuacja przejściowa” i żołnierze AK zaraz „powrócą do swoich”. Komunistyczny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, będący tylko wykonawcą moskiewskiego dzieła przesiedleń, 9 września 1944 r. podpisał z sowiecką Ukrainą (faktycznie z ZSRS) umowę o wymianie ludności. Wywieźć można było do 100 rubli i maksymalnie dwie tony dobytku. Kto chciał zostać, musiał się liczyć z utratą obywatelstwa polskiego i przyjęciem sowieckiego.

Przez kilka miesięcy Sowieci, jakże inaczej niż w roku 1939, pozorowali szacunek dla polskich symboli narodowych. 11 listopada Stalin przesłał kurtuazyjne życzenia szefowi PKWN Edwardowi Osóbce-Morawskiemu. Salę teatru we Lwowie zdobiły tego dnia biało-czerwone barwy oraz godło z „piastowskim” orłem, który – jak wiemy – piastowski nie był. W środku dało się jednak już wyczuć nadchodzące zmiany. Zanim na scenę weszli aktorzy, odegrano najpierw hymn sowiecki, a dopiero potem „Mazurka Dąbrowskiego”. Według komunistycznego „Czerwonego Sztandaru” jacyś polscy handlarze siedzący w trzecim rzędzie nie okazali sowieckiej pieśni należytej czci, wstając dość opornie, a potem ostentacyjnie kaszląc w czasie przemówień dygnitarzy. Manifestacja w dniu Wszystkich Świętych odbyła się bez przeszkód. Na Cmentarzu Obrońców Lwowa zapalono wielki znicz, ale potem doszło do kilku aresztowań. W szkołach obchodzono jeszcze rocznice polskich powstań, na 1946 r. planowano huczne świętowanie rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. W listopadzie 1944 r. odbył się uroczysty pogrzeb abp. Bolesława Twardowskiego. Tysiące ludzi przemaszerowały ku Cmentarzowi Łyczakowskiemu, ale w tłum celowały już lufy sowieckich czołgów. Kilka dni później miasto żegnało Stefana Banacha. Był to ostatni katolicki pogrzeb, w którym pozwolono konduktowi na przemarsz przez miasto.

Łacina z kanałów

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.