Podobno Polska jest krajem bohaterskich mężczyzn i ofiarnych kobiet. Czasami jednak zdarzają się kobiety, które łączą w sobie obie te cechy. Doskonałym przykładem może być hrabina Maria Tarnowska z domu Czetwertyńska, autorka wspomnień „Przyszłość pokaże…” (LTW).
Czytając tę wspaniałą książkę, trudno nie czuć podziwu dla arystokratki, która podczas drugiej wojny światowej zamiast skorzystać z przywilejów swojego wysokiego urodzenia, wydała prywatną wojnę Hitlerowi i Stalinowi. Mogła przecież użyć swoich światowych koneksji i wyemigrować albo zaszyć się w jakiejś wiejskiej posiadłości. Uważała jednak, że jako przedstawicielska polskiej elity ponosi szczególną odpowiedzialność za swój naród. Naród, który znalazł się w sytuacji tragicznej. Tarnowska weszła w skład zarządu działającego na terenie okupacji niemieckiej Polskiego Czerwonego Krzyża i w skrajnie niekorzystnych warunkach starała się nieść pomoc najbardziej potrzebującym. Przez cały ten czas utrzymywała kontakty z podziemiem. W efekcie pod koniec 1942 r. hrabina trafiła na Pawiak.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

