Car-bomba. Nawet Sowieci wystraszyli się tej broni

Car-bomba. Nawet Sowieci wystraszyli się tej broni

Dodano: 
Grzyb atomowy car-bomby widziany z odległości 161 km. W momencie wykonania zdjęcia korona chmury ma wysokość 65 km
Grzyb atomowy car-bomby widziany z odległości 161 km. W momencie wykonania zdjęcia korona chmury ma wysokość 65 km Źródło: Wikimedia Commons
Car-bomba była największym zdetonowanym przez człowieka ładunkiem atomowym. Okazało się, że ludzie są w stanie stworzyć takie, a nawet jeszcze większe bomby, ale... nie mają one żadnego praktycznego zastosowania na polu bitwy.

30 października 1961 roku nad archipelagiem Nowej Ziemi na Oceanie Arktycznym Związek Sowiecki zdetonował najpotężniejszą bombę jądrową, jaką kiedykolwiek stworzono. Znana powszechnie jako Car-bomba (oficjalnie AN602 lub RDS-220) osiągnęła moc około 50 megaton TNT (równowartość 50 milionów ton trotylu). Była to największa sztuczna eksplozja w dziejach ludzkości, około 1500 razy silniejsza od bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki.

Eksplozja tysiąclecia

Decyzję o budowie tak potężnej bomby podjął Nikita Chruszczow w lipcu 1961 roku, w okresie wzmożonej rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi w czasie zimnej wojny. Chruszczow chciał pokazać światu, jaką siłą dysponuje ZSRS.

Zespół fizyków, który pracował w ośrodku Arzamas-16 pod kierownictwem Julija Charitona, skonstruował trzystopniową bombę termojądrową w zaledwie kilka miesięcy. Pierwotny projekt zakładał, że bomba będzie miała moc 100 megaton. Aby ograniczyć radioaktywny opad, zastąpiono uranowy reflektor neutronów ołowiem. Dzięki temu około 97 procent energii pochodziło z czystej reakcji termojądrowej, a moc ładunku spadła o połowę. Bomba ważyła około 27 ton, miała długość około 8 metrów i średnicę ponad 2 metrów. Była zbyt duża, by zmieścić się w standardowej komorze bombowej, więc samolot, który miał ją zrzucić trzeba było do niej specjalnie dostosować.

Obudowa typu car-bomba na wystawie w muzeum bomb atomowych w Sarowie

Do zrzutu przygotowano zmodyfikowany bombowiec Tu-95W. Usunięto drzwi komory bombowej i część zbiorników paliwa, a samolot pomalowano białą, odblaskową farbą chroniącą przed promieniowaniem cieplnym. Pilotował go major Andriej Durnowcew.

30 października 1961 roku rano maszyna wystartowała z lotniska Olenia na Półwyspie Kolskim. Bomba, wyposażona w ogromny spadochron (ważący niemal tonę), została zrzucona z wysokości około 10 500 metrów nad półwyspem Suchoj Nos w rejonie Zatoki Mitiushicha. Spadochron spowolnił opadanie, dając załodze około trzy minuty na oddalenie się na bezpieczną odległość (czyli około 40-50 km). Detonacja nastąpiła automatycznie na wysokości około 4000 metrów nad ziemią.

Skutki wybuchu były porażające. Kula ognia miała średnicę około 8 kilometrów i niemal dotknęła powierzchni ziemi. Błysk był widoczny z odległości ponad 1000 km; obserwowano go nawet w Norwegii, na Grenlandii i Alasce. Grzyb atomowy wzniósł się na wysokość ponad 60 km, przebijając stratosferę i wnikając w mezosferę. Jego czapa osiągnęła średnicę do 95 km. Fala uderzeniowa okrążyła Ziemię trzykrotnie i została zarejestrowana przez sejsmografy na całym świecie. W odległości 35 km od epicentrum wszystko uległo całkowitemu zniszczeniu. Osada Siewiernyj, oddalona o około 55 km, została zrównana z ziemią. Oparzeń trzeciego stopnia można było doznać nawet w odległości 100 km od wybuchu. Okna pękały setki kilometrów dalej, m.in. w Finlandii i Norwegii. Na szczęście, mimo ogromnej mocy, dzięki powietrznemu wybuchowi i redukcji mocy, opad radioaktywny okazał się stosunkowo ograniczony.

Car-bomba nigdy nie stała się bronią bojową. Była zbyt wielka, nieporęczna i niepraktyczna. Jej eksplozję można uznać jednak za symbol eskalacji zimnej wojny i szaleńczego tempa zbrojeń, którego, notabane, Związek Sowiecki i tak ostatecznie nie wytrzymał.

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl