Piotr Włoczyk: Wprawdzie to Afganistan znany jest w historii jako „cmentarzysko imperiów”, ale wygląda na to, że w listopadzie 1956 r. to miano idealnie pasowało do Egiptu...
Prof. Krzysztof Kubiak: Tak, można powiedzieć, że egipskie piaski stały się cmentarzyskiem dla imperiów kolonialnych Francji i Wielkiej Brytanii.
Cała sprawa zaczęła się od kwestii finansowych. Dlaczego Amerykanie i Brytyjczycy nie chcieli sfinansować wielkiego projektu Gamala Abdela Nasera?
Prezydent Egiptu, który był arabskim nacjonalistą, a nie komunistą, został wtedy postawiony przez Amerykanów i Brytyjczyków w sytuacji bez wyjścia. Tama Asuańska miała być wielkim kołem zamachowym modernizacji Egiptu, dostarczając ogromnych ilości energii elektrycznej i sprawiając, że tamtejsze rolnictwo będzie bardziej efektywne.
To był element silnie legitymizujący Nasera, który obiecywał Egipcjanom rozwój. Bez prądu asuańskiego ten rozwój był niemożliwy. To miał być symboliczny skok w lepszą przyszłość.
Kiedyś wyjaśnił mi to mój amerykański kolega po fachu. O ile Brytyjczyków cechowała arogancja, o tyle Amerykanów – ignorancja. Waszyngton nie miał pełnego rozeznania w kwestii Egiptu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
