Wojna na niby
  • Maciej RosalakAutor:Maciej Rosalak

Wojna na niby

Dodano: 
Francuskie czołgi R-35 z załogami podczas ofensywy w Zagłębiu Saary, w lesie Warndt
Francuskie czołgi R-35 z załogami podczas ofensywy w Zagłębiu Saary, w lesie Warndt Źródło: domena publiczna
„Lecz cóż, kiedy ryby śpiewały tylko na niby, żaby na aby-aby, a rak byle jak…” – ów cytat z Jana Brzechwy pasuje do Europy Zachodniej pierwszych miesięcy drugiej wojny światowej. Niestety

Okres od 3 września 1939 r., a więc od wypowiedzenia wojny Niemcom przez naszych aliantów zachodnich, do ataku Hitlera na Francję 10 maja 1940 r. Francuzi nazwali „dziwną wojną” (drôle de guerre), Anglicy „udawaną wojną (phoney war), a Niemcy „wojną siedzącą” (Sitzkrieg). Po polsku najtrafniej chyba brzmi „wojna na niby”. O ile zachodni Europejczycy nazywali ją (i traktowali) nieco żartobliwie, o tyle Polacy – którzy we krwi i w łunach pożarów tracili we Wrześniu ’39 swoją odrodzoną po przeszło stuletniej niewoli ojczyznę – nieskorzy byli do żartów.

Brak skutecznej pomocy ze strony potężnych sojuszników wywoływał rozpacz, żal i pełen pretensji wyrzut. Francuzi i wtedy, i po wojnie tłumaczyli, że ich armia na kontynencie europejskim nie była jeszcze zmobilizowana. Trwały uzupełnianie i wymiana sprzętu, a jej liczebność niewiele przewyższała te wojska Wehrmachtu (23 dywizje liniowe, do których w połowie września doszło ok. 10 mobilizowanych w głębi Rzeszy), które broniły niemieckich granic. Powoływali się też chętnie na to, że w dniach 7–12 września (kilka dni wcześniej, niż przewidywał układ sojuszniczy) przeprowadzili ofensywę z udziałem trzech armii i ponieśli przy tym straty. Brytyjczycy mieli w owym czasie oddziały lądowe rozlokowane po swym rozległym jeszcze imperium i pomocą mogły służyć tylko ich flota oraz siły powietrzne. Jeśli nawet przyjąć to wszystko za szczerą prawdę, to nasuwa się znacznie poważniejsze pytanie:

Dlaczego dwa światowe mocarstwa tak zwlekały z przygotowaniem swych sił zbrojnych do wojny z Hitlerem? Skoro ostateczny zabór (i rozbiór) Czechosłowacji nastąpił w marcu 1939 r., a żądania terytorialne wobec Polski przybierały już wtedy formę ultimatum, to dlaczego mocarstwa od razu nie przystąpiły do zwielokrotnienia swych sił do definitywnej rozprawy z imperialistycznym agresorem? W maju 1940 r. Niemcy zdołali wystawić – pół roku po zakończeniu rozprawy z Polską – aż 135 dywizji. W tym: 118 dywizji piechoty, 10 pancernych, sześć zmotoryzowanych i jedną powietrzno-desantową. Alianci przeciwstawili im 134 dywizje: 22 belgijskie, dziewięć holenderskich, 10 brytyjskich i 93 francuskie. Francuzi wysłali wtedy na front sześć dywizji pancernych oraz 24 zmotoryzowane. Niemcy górowali w lotnictwie bojowym (3,8 tys. samolotów w stosunku do 2,4 tys.), natomiast ustępowali liczbą czołgów (2,6 tys. do 3,4 tys.).

Artykuł został opublikowany w 10/2022 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
 0