Mało jest w najnowszej historii Polski wydarzeń, które wywoływałyby tak mieszane uczucia jak epopeja mjr. Henryka Dobrzańskiego. Jest to jedna z największych heroicznych legend drugiej wojny światowej, którą w polskiej świadomości narodowej ugruntował PRL-owski film Bohdana Poręby „Hubal” z 1973 r.
Dlaczego decyzje i działania podjęte przez mjr. Dobrzańskiego wywołują mieszane uczucia? Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z przykładem bezsprzecznego bohaterstwa. I to bohaterstwa najwyższej próby. Major Dobrzański nie może się pogodzić z wrześniową katastrofą i kapitulacją Wojska Polskiego, dlatego nie składa broni. Na czele swoich żołnierzy „zapada w lasy”, aby kontynuować walkę z niemieckim okupantem. Jako dowódca „Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego” staje się pierwszym partyzantem drugiej wojny światowej.
Przez pół roku toczy zaciekłą wojnę podjazdową z Niemcami w lasach Kielecczyzny. „Hubal” staje się postrachem okupantów, ale – wobec gigantycznej dysproporcji sił – tragedia jest nieuchronna. Jego ułańską epopeję kończy śmierć na polu chwały. Major ginie 30 kwietnia 1940 r. w boju pod Anielinem. Pierś dzielnego oficera przeszywa seria z niemieckiego karabinu maszynowego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

