Od krezusa do kryzysu
  • Piotr WłoczykAutor:Piotr Włoczyk

Od krezusa do kryzysu

Dodano: 
Hugo Chávez
Hugo Chávez Źródło: Wikimedia Commons / Tktru / CC BY-SA 2.0
Hugo Chávez trafił na sztandary lewicowców na całym świecie, jednak nagie fakty obalają jego legendę. Mrzonki o „socjalizmie XXI w.” można było próbować realizować tylko w kraju tak zasobnym w ropę naftową jak Wenezuela

Jego wyznawcy nie kryją dziś wściekłości. Ogłoszona właśnie wielka umowa naftowa między Wenezuelą a USA oznacza m.in. podeptanie konstytucji, którą osobiście zaprojektował Hugo Chávez. Według jej zapisów państwo wenezuelskie jest wyłącznym dysponentem złóż węglowodorów (Wenezuela posiada największe na świecie udokumentowane pokłady ropy naftowej). Jednak Delcy Rodríguez, obecna przywódczyni reżimu chavistowskiego, ogłaszając umowę z USA, komplementowała Donalda Trumpa i zachwalała ten układ. Dziesiątki miliardów baryłek ropy naftowej, które mają na jej mocy trafić – de facto – pod kontrolę USA, to cios w samo serce chavistowskiej ideologii.

„Nie wyślemy ani jednej kropli ropy do imperium Stanów Zjednoczonych!” – krzyczał przed laty Chávez przy okazji wyrzucania z Wenezueli amerykańskich koncernów naftowych. „Ropa należy teraz do ludu wenezuelskiego i ropa będzie służyła sprawiedliwości, równości i rozwojowi naszego ludu!” – obiecywał swoim wyborcom. Dlatego trudno się dziwić, że w Caracas dochodziło w ostatnich tygodniach do demonstracji najbardziej wiernych zwolenników Cháveza, którzy skandowali m.in.: „Nie jesteśmy ani kolonią, ani ogródkiem”.

„Święty Chávez”

Korzeni politycznego sukcesu Cháveza można szukać w wydarzeniach, które rozegrały się w Wenezueli w lutym 1989 r. Gdy w Polsce PRL przepoczwarzała się w III RP, również Wenezuela bankrutowała. W ramach umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym prezydent Carlos Andrés Pérez przeforsował pakiet ustaw wprowadzających drastyczne cięcia wydatków. „Pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie jest jakąś tam opcją. To jest jedyna opcja, która pozostaje państwu, któremu skończyły się rezerwy walutowe” – tłumaczył te działania Pérez. Najbiedniejsza część społeczeństwa wenezuelskiego zareagowała jednak na tę „kurację odchudzającą” bardzo gwałtownie.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.