Dziewiczy rejs „Titanica” z 1912 r. doczekał się wielu ekranizacji, z oscarowym megahitem Jamesa Camerona na czele. Z kolei wojenny dramat szpitalnego okrętu „Britannic” z 1916 r. przedstawiono w thrillerze z 2000 r., w którym wątki szpiegowskie przeplatają się z dramatyczną ucieczką z tonącego pokładu. Zderzenie potężnego „Olympica” – który uzupełnia trio słynnych liniowców parowych White Star Line – z krążownikiem HMS „Hawke” w 1911 r. wciąż czeka na swojego reżysera. Jednak Hollywood najwyraźniej uznało, że katastrofa morska, w której nikt nie ginie, a potężny, uszkodzony liniowiec po prostu wraca do portu na remont, jest zbyt mało dramatyczna na kinowy ekran.
W każdym z trzech filmów mogłaby się pojawić postać Violet Jessop. Gdyby jej życiorys doczekał się ekranizacji, byłby murowanym hitem. Jeśli pochyliłyby się nad nim tęgie matematyczne głowy, które wyliczyłyby prawdopodobieństwo takiego potoczenia się jej losów, otrzymany wynik byłby zbliżony do zera. Jaka jest bowiem szansa na przeżycie dwóch katastrof, w tym najsłynniejszej morskiej tragedii XX w., oraz poważnego zderzenia dwóch okrętów, które również mogło się zakończyć zatonięciem?
Dziewczynka z pampy
Violet Constance Jessop przyszła na świat 2 października 1887 r. nieopodal portowego miasta Bahía Blanca w Argentynie. Była najstarszym dzieckiem Katherine Kelly i Williama Jessopa, irlandzkich imigrantów. William pragnął zająć się hodowlą owiec na równinach pampy. Ich małe gospodarstwo było prymitywne. Katherine przybyła z Europy z eleganckimi sukniami, lecz bez podstawowych sprzętów kuchennych czy mebli.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
