30 października 1961 roku nad archipelagiem Nowej Ziemi na Oceanie Arktycznym Związek Sowiecki zdetonował najpotężniejszą bombę jądrową, jaką kiedykolwiek stworzono. Znana powszechnie jako Car-bomba (oficjalnie AN602 lub RDS-220) osiągnęła moc około 50 megaton TNT (równowartość 50 milionów ton trotylu). Była to największa sztuczna eksplozja w dziejach ludzkości, około 1500 razy silniejsza od bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki.
Eksplozja tysiąclecia
Decyzję o budowie tak potężnej bomby podjął Nikita Chruszczow w lipcu 1961 roku, w okresie wzmożonej rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi w czasie zimnej wojny. Chruszczow chciał pokazać światu, jaką siłą dysponuje ZSRS.
Zespół fizyków, który pracował w ośrodku Arzamas-16 pod kierownictwem Julija Charitona, skonstruował trzystopniową bombę termojądrową w zaledwie kilka miesięcy. Pierwotny projekt zakładał, że bomba będzie miała moc 100 megaton. Aby ograniczyć radioaktywny opad, zastąpiono uranowy reflektor neutronów ołowiem. Dzięki temu około 97 procent energii pochodziło z czystej reakcji termojądrowej, a moc ładunku spadła o połowę. Bomba ważyła około 27 ton, miała długość około 8 metrów i średnicę ponad 2 metrów. Była zbyt duża, by zmieścić się w standardowej komorze bombowej, więc samolot, który miał ją zrzucić trzeba było do niej specjalnie dostosować.
![]()
Do zrzutu przygotowano zmodyfikowany bombowiec Tu-95W. Usunięto drzwi komory bombowej i część zbiorników paliwa, a samolot pomalowano białą, odblaskową farbą chroniącą przed promieniowaniem cieplnym. Pilotował go major Andriej Durnowcew.
30 października 1961 roku rano maszyna wystartowała z lotniska Olenia na Półwyspie Kolskim. Bomba, wyposażona w ogromny spadochron (ważący niemal tonę), została zrzucona z wysokości około 10 500 metrów nad półwyspem Suchoj Nos w rejonie Zatoki Mitiushicha. Spadochron spowolnił opadanie, dając załodze około trzy minuty na oddalenie się na bezpieczną odległość (czyli około 40-50 km). Detonacja nastąpiła automatycznie na wysokości około 4000 metrów nad ziemią.
Skutki wybuchu były porażające. Kula ognia miała średnicę około 8 kilometrów i niemal dotknęła powierzchni ziemi. Błysk był widoczny z odległości ponad 1000 km; obserwowano go nawet w Norwegii, na Grenlandii i Alasce. Grzyb atomowy wzniósł się na wysokość ponad 60 km, przebijając stratosferę i wnikając w mezosferę. Jego czapa osiągnęła średnicę do 95 km. Fala uderzeniowa okrążyła Ziemię trzykrotnie i została zarejestrowana przez sejsmografy na całym świecie. W odległości 35 km od epicentrum wszystko uległo całkowitemu zniszczeniu. Osada Siewiernyj, oddalona o około 55 km, została zrównana z ziemią. Oparzeń trzeciego stopnia można było doznać nawet w odległości 100 km od wybuchu. Okna pękały setki kilometrów dalej, m.in. w Finlandii i Norwegii. Na szczęście, mimo ogromnej mocy, dzięki powietrznemu wybuchowi i redukcji mocy, opad radioaktywny okazał się stosunkowo ograniczony.
Car-bomba nigdy nie stała się bronią bojową. Była zbyt wielka, nieporęczna i niepraktyczna. Jej eksplozję można uznać jednak za symbol eskalacji zimnej wojny i szaleńczego tempa zbrojeń, którego, notabane, Związek Sowiecki i tak ostatecznie nie wytrzymał.
