Miała to być dla Franciszka, syna kupca z Asyżu, niedziela jak każda inna. Jednak 28 lutego 1208 r. w Porcjunkuli, podczas Mszy Świętej, uderzyły go słowa Ewangelii według św. Mateusza o rozesłaniu przez Chrystusa apostołów, by nieśli w świat jego naukę. Franciszek wziął te słowa do siebie. Był to początek rewolucji w Kościele katolickim – w ten sposób powstał zakon zupełnie inny niż dotąd istniejące. Od imienia swojego założyciela znany jest on jako zakon franciszkański. Tamten dzień był zwieńczeniem kilku wydarzeń w życiu Franciszka, które sprawiły, że stał się on bodaj najbardziej znanym świętym w historii Kościoła katolickiego.
Tak właściwie powinien być znany jako św. Jan z Asyżu, gdyż został ochrzczony w roku 1181 lub 1182 jako Giovanni, czyli Jan Bernardone. Nie jest jasne, w jaki sposób stał się Franciszkiem. Czy imię zmienił mu ojciec, a może – co uznał za najbardziej prawdopodobne francuski historyk Jacques Le Goff, autor książki „Święty Franciszek z Asyżu” – stało się tak z powodu upodobania młodego Giovanniego do języka francuskiego i fascynacji poezją francuskich trubadurów. Giovanni marzył, by być poetą, rycerzem, a nie kupcem. Niemniej musiał pomagać ojcu w prowadzeniu interesów. Jednocześnie „aż do lat dwudziestu trawił czas na lekkomyślnym życiu” – podaje „Złota legenda” Jakuba de Voragine. Historyk Tadeusz Manteuffel precyzował: „Był Franciszek typem złotego młodzieńca, spędzającego beztrosko czas na hulankach i zabawie w gronie podobnych sobie towarzyszy w charakterze ich przywódcy (T. Manteuffel, „Narodziny herezji”).
Głos z krucyfiksu
Nic więc nie zapowiadało radykalnej zmiany w jego życiu. W 1202 r. Franciszek wziął udział w wojnie z Perugią, dostał się do niewoli i spędził w niej rok. „Złota legenda” opowiada, że gdy towarzysze jego niedoli się smucili, on był wesoły. „Gdy go współwięźniowie za to ganili, rzekł do nich: Widzicie, że dlatego raduję się, iż stanę się świętym i cały świat modlić się będzie do mnie!”. Dziwny miał pomysł autor tej hagiografii, przestawiając Franciszka jako człowieka pysznego, a przeczy temu całe jego życie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
