• Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

Śladami Pyrrusa

Dodano: 
Młody Pyrrus uratowany podczas powstania przeciwko jego ojcu, Ajacidesowi z Epiru. Obraz autorstwa Nicolasa Poussina
Młody Pyrrus uratowany podczas powstania przeciwko jego ojcu, Ajacidesowi z Epiru. Obraz autorstwa Nicolasa Poussina Źródło: Wikimedia Commons
Król Epiru zapisał się na kartach historii zwycięstwami okupionymi tak wielkimi stratami, że faktycznie były one porażkami. Później wielu dowódców powtarzało jego błędy, co często pozwalało ich przeciwnikom osiągnąć strategiczne cele

Armenia w V w. n.e. była państwem już od dwóch stuleci chrześcijańskim. Znajdowała się wówczas między dwoma imperiami – Rzymem i irańskim państwem Sasanidów – które zawzięcie ze sobą rywalizowały o pozycję w regionie. Ze względu na krzyżujące się tam szlaki z Europy, Azji Centralnej, Bliskiego Wschodu, Arabii i Afryki Północnej Armenia była kluczem do panowania na obszarze między morzami Czarnym, Śródziemnym i Kaspijskim. Przynosiła Persom duże dochody podatkowe i dawała najlepszą jazdę, wykorzystywaną w służbie zarówno Persji, jak i Bizancjum. Za Sasanidów oficjalną religią imperium stał się zaratusztrianizm. Inne wyznania były prześladowane. W latach 30. V w. perski władca Jezdegerd II postanowił całkowicie pozbawić Armenię niezależności, a z Ormian uczynić czcicieli ognia.

Kiedy sasanidzkie władze zmieniły chrześcijański kościół w przygranicznym mieście Anh w świątynię Zaratustry, wybuchło powstanie, które szybko rozprzestrzeniło się na resztę Armenii. W odpowiedzi, w kwietniu 451 r. Persowie ruszyli na Ormian z ok. 200-tysięczną armią. Dowodził nią Muszkan Nusalawurd, prowadząc ze sobą słonie bojowe i słynny pułk „nieśmiertelnych”. Ormianie zebrali ok. 60 tys. żołnierzy pod dowództwem sparapeta (tytuł najwyższego dowódcy wojskowego) Wardana Mamikoniana. Za broń chwycili wszyscy, którzy potrafili ją nosić, także starcy, kobiety i dzieci. 21 maja obie armie spotkały się na równinie Awarajr, w okolicach dzisiejszego Nachiczewanu. Widząc ogromną przewagę Persów, Mamikonian postanowił zadać im jak największe straty, a potem się wycofać i przejść do wojny partyzanckiej. O wschodzie słońca łucznicy obu stron zaczęli ostrzał. Potem do boju weszła lekka kawaleria. Ormianie zdołali rozbić prawą flankę Persów i uderzyć na centrum wroga, rozrywając szyki nieśmiertelnych i przeganiając bojowe słonie. Persowie początkowo zaczęli się cofać, mieszając szyki. Wkrótce jednak przeformowali je, a przewaga liczebna i słonie bojowe przechyliły szalę zwycięstwa na ich stronę. Podczas trwającej cały dzień bitwy zginął Mamikonian i wielu ormiańskich dowódców. Persowie ponieśli ogromne straty – ok. 130 tys. zabitych i rannych. Ormianie stracili tylko 38 tys. ludzi. Po naradzie wojennej przeszli do organizacji partyzantki opierającej się na sieci trudno dostępnych górskich twierdz.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.