Dwudziestotrzyletni Bolesław Prus zamieszkał na stałe w Warszawie w końcu 1870 r. i żył tu ponad 40 lat. Przez ten czas miasto rozwinęło się ogromnie, dynamicznie wzrosła liczba mieszkańców, przybyły tysiące domów. Ale Warszawa Prusa już nie istnieje. Zagładę jego miastu przyniosły niemieckie bombardowania we wrześniu 1939 r. i podczas powstania warszawskiego, a także metodyczne wysadzanie budynków przez nazistowskiego okupanta. Dzieła zniszczenia dopełniły rozbiórki prowadzone przez Biuro Odbudowy Stolicy, w których rezultacie zniknęło wiele charakterystycznych budynków, mimo że nadawały się one do odbudowy. Między innymi imponująca, luksusowa Kamienica Spokornego przy Alejach Ujazdowskich oraz Pałac Kronenberga. Prus nie poznałby więc dzisiejszej Warszawy i gdyby przywołać jego ducha z zaświatów, trzeba by było go zaprowadzić na Krakowskie Przedmieście, by nie doznał szoku.
Ta ulica nie zmieniła się aż tak bardzo od jego czasów. To właśnie na Krakowskim Przedmieściu pisarz umieścił sklep Wokulskiego, a wczytując się w „Lalkę”, pisarz Stefan Godlewski ustalił, że znajdował się on w neorenesansowej kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 7. W dwudziestoleciu międzywojennym wmurowano tam tablicę upamiętniającą Ignacego Rzeckiego, który mieszkał w oficynie. Po wojnie zaś umieszczono w kamienicy Główną Księgarnię Naukową, imienia – jakżeby inaczej – Bolesława Prusa. Pisarz nie znalazłby ani kamienicy Łęckich, którą umieścił przy ulicy Kruczej, ani stojącej vis-à-vis kamienicy pod numerem 25; to tam pisał „Lalkę”. Rozebrano ten dom po drugiej wojnie światowej w związku z poszerzaniem Kruczej, na której przymusowo powstały ścieżki rowerowe. Nawiasem mówiąc, Prus byłby nimi zachwycony – mniej spalinami z samochodów stojących w korkach na zwężonych ulicach – bo należał do Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, założonego w 1886 r. Początkowo właściciele welocypedów nie mogli się na nich poruszać w mieście, później tylko na wyznaczonych ulicach. Cykliści mieli natomiast do dyspozycji wybudowany w latach 90. tor na Dynasach, gdzie mogli się wyszaleć.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
