• Tomasz Zbigniew ZapertAutor:Tomasz Zbigniew Zapert

Klio na nartach

Dodano: 
Grupa polskich narciarzy podczas zawodów w Worochcie w 1922 roku. Henryk Mückenbrunn drugi od prawej
Grupa polskich narciarzy podczas zawodów w Worochcie w 1922 roku. Henryk Mückenbrunn drugi od prawej Źródło: Wikimedia Commons
Henryk Mückenbrunn i Fedor Weinschenck. Dwaj polscy uczestnicy zimowych igrzysk olimpijskich wywodzący się z mniejszości narodowych mieli iście filmowe życiorysy

Pierwszy – rocznik 1903 – to potomek żydowskiej rodziny kupieckiej z Zakopanego. Jego ojciec Abram prowadził tam skład bławatny, czyli – używając współczesnego języka – był właścicielem magazynu i sklepu oferującego szeroki asortyment cennych tkanin, zwłaszcza jedwabnych, często barwionych. Sprowadzano je z daleka, nawet z Indii i Chin, chociaż większość towaru pochodziła z łódzkich fabryk. W interesie pomagała mu małżonka, Debora, oraz dwóch starszych synów – Jakub i Bernard. Natomiast ich siostra Salomea, najstarsza z rodzeństwa, po poślubieniu – wbrew woli rodziców – niejakiego Wiktora Streichera, notowanego za oszustwa handlowe oraz wyłudzenia pieniędzy, opuściła Zakopane z piętnem wyklętej. Zamieszkała w Grazu, gdzie wiosną 1919 r. padła ofiarą hiszpanki, odmiany grypy, której epidemia pochłonęła więcej istnień ludzkich niż wszystkie fronty pierwszej wojny światowej!

Skądinąd rodzina Mückenbrunnów trafiła do Małopolski właśnie ze Styrii. Pod koniec XVIII stulecia osiedli w Tarnowie, a w 1890 r. przenieśli się pod Tatry. Mało prawdopodobne, że skusiły ich swoją urodą. Brak jest wzmianek, że ktoś z tego klanu próbował turystyki, wspinaczki czy też raczkujących wtedy rozrywek zimowych, jak określano narciarstwo, łyżwiarstwo i saneczkarstwo (naturalnie z wyjątkiem najmłodszego syna).

Lingwista

Henryk już jako nastolatek śmigał na deskach z Nosala i Antałówki u boku góralskich kolegów. Odgłosy Wielkiej Wojny ledwo do nich dochodziły. Europejski konflikt rzutował jednak na rodzinny biznes. Dwaj starsi bracia Henryka trafili w szeregi armii c.k. monarchii i polegli w bitwie nad Piawą, a najmłodszy syn musiał zrezygnować z nauki gimnazjalnej. Rodziców nie było już stać na czesne. Kształcił się zatem samodzielnie, wykazując olbrzymi talent lingwistyczny. Z czasem władał już niemieckim, francuskim, włoskim, polskim oraz jidysz – choć w domu rodzinnym używano go z rzadka (rodzina była spolszczona i porzuciła judaizm na rzecz agnostycyzmu).

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.