Brawurowa, masowa ucieczka z ubeckiego więzienia. Komuniści byli skompromitowani

Brawurowa, masowa ucieczka z ubeckiego więzienia. Komuniści byli skompromitowani

Dodano: 
Zamek w Sandomierzu
Zamek w Sandomierzu Źródło: Wikimedia Commons / Henryk Bielamowicz - CC BY-SA 4.0
10 marca 1945 roku, po obezwładnieniu strażników, za mury sandomierskiego zamku, gdzie mieściło się ubeckie więzienie, wydostało się 126 więźniów. Była to niezwykle brawurowa akcja świadcząca o niezłomnym duchu walki osadzonych tam członków polskiego Podziemia

Choć w marcu 1945 roku druga wojna światowa jeszcze trwała, większa część Polski znajdowała się już pod panowaniem komunistów. Politycy osadzeni w polskich urzędach z nadania Moskwy zaprowadzali swoje porządki, zaś NKWD we współpracy z formującymi się służbami, w tym Urzędem Bezpieczeństwa, siały postrach i terror wśród Polaków. Niemcy odeszli, ale wciąż nikt tak naprawdę nie mógł czuć się bezpieczny.

„Porządek” przyniesiony na bagnetach

Po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny świętokrzyskiego w 1944 roku, nowe komunistyczne władze ulokowały się w Sandomierzu, który stał się siedzibą tymczasowego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach. Sowieckie służby oraz UB prowadziły w tym czasie masowe aresztowania członków Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Większość zatrzymanych trafiło do więzienia mieszczącego się w murach średniowiecznego zamku w Sandomierzu (obecnie to siedziba Muzeum Zamkowego).

W marcu 1945 roku w więzieniu znajdowało się około 185 osób. Warunki były fatalne. Do tego nad wszystkimi osadzonymi wisiała groźba wywózki w głąb Związku Sowieckiego. Aresztowania i represje nasiliły się po październiku 1944 roku, kiedy PPR (Polska Partia Robotnicza) otrzymała rozkaz zaostrzenia prześladowań członków Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych. Więźniowie coraz bardziej obawiali się o swoje zdrowie i życie. Choć byli w więzieniu, dochodziły ich słuchy o torturach, prześladowaniach i wyrokach wydawanych na członków Podziemia.

Odważna akcja

Armia Czerwona w czasie operacji berlińskiej, 1945

W pierwszych miesiącach 1945 roku wśród więźniów z sandomierskiego zamku narodził się pomysł masowej ucieczki z więzienia. Nie wiadomo, na ile wszystko drobiazgowo zaplanowano, a na ile czekano na odpowiednie okoliczności, działając spontanicznie. W każdym razie do ucieczki doszło 10 marca 1945 roku. Wszystko zaczęło się między godziną 16 a 17.

W pewnej chwili grupa osadzonych, wykorzystując nieuwagę jednego ze strażników, obezwładniła go i zdobyła klucze do cel. Uzbrojeni w prowizoryczną broń, taką jak kije zrobione z nóg od stołów i taboretów, więźniowie szybko zajmowali kolejne pomieszczenia i wypuszczali na wolność następnych kolegów, otwierając ich cele. Więźniom udało się nawet zająć biuro oraz magazyn broni. Wszystkich więźniów pilnowało zaledwie ośmiu strażników, których szybko unieszkodliwiono.

Więźniowie dobrze przemyśleli swoje działania. Nie rzucili się bezładnie do ucieczki, lecz opuszczali więzienie po kolei, w małych grupkach przez około dwie godziny. Z więzienia uciekło łącznie 126 osób.

Kiedy ponad 120 więźniów już uciekło, strażnicy zdołali się oswobodzić. Wszczęli alarm. Na miejsce przybyli funkcjonariusze UB oraz żołnierze sowieccy, którzy przejęli kontrolę nad pozostałymi 59 więźniami. Ci, którzy nie uciekli, prawdopodobnie obawiali się konsekwencji lub nie zdążyli.

Tak brawurowa ucieczka Polaków okryła hańbą, mieniących się zwycięzcami, komunistów. Tym bardziej, że większość uciekinierów wróciła do swych dawnych oddziałów lub dołączyła do innych grup Podziemia, nie porzucając walki z bolszewią. UB w kolejnych miesiącach zaostrzył represje, lecz i tak nie złamał ducha walki Niezłomnych Polaków.

Czytaj też:
Dziesięć przykazań Niezłomnych. "Każdy Polak je wiedzieć powinien"
Czytaj też:
Wstrząsający testament "Pługa". Takie słowa pozostawił rodzinie
Czytaj też:
Pamiętamy o Niezłomnych. Dlaczego 1 marca to Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych?

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl / IPN