Wspominałem już kilka razy, że mam spore zaległości w kwestii znajomości literatury odwilżowej z epoki pieriestrojki. Dziś doczytuję tamte publikacje. W jej „złotych czasach” (w latach 1987–1990) wolałem już czytać powieści Józefa Mackiewicza, zamiast śledzić, co też nowego cenzura PRL przepuszcza z ZSRS na temat zbrodni Stalina. Właśnie wpadła mi w ręce ciekawa książka Roja Miedwiediewa pt. „Ludzie Stalina”, wydana w Moskwie w 1989 r. Jej autor to historyk, który idealnie wstrzelił się w tamte czasy. Miedwiediew był erudytą i znał wiele plotek o dygnitarzach z samej wierchuszki sowieckiej partii komunistycznej, a jednocześnie pisał tak, by nie przekroczyć ówczesnych niepisanych reguł „tego, co można”.
„Ludzie Stalina” to portrety Wiaczesława Mołotowa, Łazara Kaganowicza, Grigorija Malenkowa, Anastasa Mikojana i Klimenta Woroszyłowa.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
