Przez całe wieki XVII i XVIII władcy Europy oraz ich ministrowie korzystali z usług awanturników, spełniających funkcję szpiegów, ambasadorów i specjalnych agentów, którzy często zmieniali służbę, zdradzali i przechodzili do kolejnych panów. W działaniach podobni byli do dzisiejszych lobbystów, którzy podsuwali suwerenom ryzykowne, ale zyskowne plany i spodziewali się uzyskać z tego korzyści. Takim awanturnikiem był choćby uwodziciel Giacomo Casanova, ale też przez jakiś czas po ucieczce z Polski Kazimierz Pułaski. Niespodziewanie jednak pojawili się tacy, którzy zaczęli opracowywać plany okrojenia lub rozbioru Rzeczypospolitej i próbować zainteresować nimi ościennych władców, widząc w tym korzyść dla siebie.
Chociaż idea rozbiorów została zapoczątkowana przez Prusy, to jednak pierwszym pionkiem na politycznej szachownicy europejskiej, który zaproponował częściowy podział Rzeczypospolitej, był Jakub Sobieski, zabiegający o poparcie na elekcji w 1697 r. Oferował dworowi szwedzkiemu oddanie Prus Królewskich i Kurlandii w zamian za uzyskanie korony. Jednak awanturnicza polityka zraziła do niego zarówno cesarza, jak i elektora Brandenburgii Fryderyka I Wilhelma.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

