• Krzysztof MasłońAutor:Krzysztof Masłoń

Harakiri Fredry

Dodano: 
Aleksander Fredro
Aleksander Fredro Źródło: Wikipedia / Maksymilian Fajans/ Domena publiczna
Dlaczego autor „Zemsty” po napisaniu swoich najznakomitszych dzieł zamilkł na długie lata?

Niebawem po śmierci Aleksandra Fredry, od której 15 lipca minęło równo 150 lat, Stanisław Koźmian orzekł, że zmarły we Lwowie pisarz „uratował Polskę od ogólnej melancholii”. Jak się zdaje, trafił w dziesiątkę, co nie zmienia faktu, że Fredro za życia deprecjonowany bywał, i to z różnych powodów, a głównie chyba dlatego, że komediopisarstwo, którym się parał, uchodziło za twórczość – rzec by można – pośledniejszego gatunku. W efekcie autor „Zemsty” po napisaniu swoich najznakomitszych dzieł zamilkł na długie lata, a gdy w końcu, po latach, powrócił do pisania, był to wprawdzie powrót do literatury, ale już nie do teatru, z tym ostatnim rozstał się bowiem na dobre. Na szczęście teatr nie rozstał się z nim.

Cztery arcydzieła Aleksandra Fredry – „Zemsta”, „Śluby panieńskie”, „Pan Jowialski” i „Dożywocie” – powstały w latach 1832–1835. I właśnie w 1835 r. w krakowskim „Pamiętniku Nauk i Umiejętności” ukazała się rozprawa Seweryna Goszczyńskiego pt. „Nowa epoka poezji polskiej”, uważana za główną przyczynę zamilknięcia Fredry. Bywało, że autora rozprawy wręcz nazywano literackim mordercą Fredry. Opinia ta była mocno przesadzona. Goszczyński, autor „Zamku kaniowskiego”, a przede wszystkim uczestnik ataku na Belweder podczas nocy listopadowej 1830 r., nie oszczędził w końcu i Adama Mickiewicza, zarzucając mu brak ducha narodowego i czerpanie inspiracji z modnych francuskich żurnali.

A Fredro i Mickiewicz osobiście spotkali się po raz pierwszy w Paryżu w Hotelu Lambert na wielkanocnym święconym w roku 1850. Władysław Sanguszko tak je miał zapamiętać: „W osobnym gabinecie siedział Mickiewicz i smacznie zajadał szynkę i kiełbasę polską. Spostrzegam wchodzącego Aleksandra Fredrę, który mnie prosi, abym go poznał z Mickiewiczem […]. Mickiewicz na to przedstawienie nie przerwał spożywania święconego i nie znalazł gorącego słowa powitania”. Tak wspomnienie Sanguszki zapisał Ludwik Dębicki. Odbyło się jednak wtedy i drugie święcone, w Klubie Polskim, a tam podobno – jak donosił w liście do Eugenii Larissówny Eustachy Januszkiewicz – „Adam był w pełnej swobodzie i głośno mówił o zaletach komedii Fredry, a to z taką prawdą i pochwałą, że poczciwy autor »Dam i huzarów« rozczulony był do głębi duszy”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.