KOMUCHOŻERCA Dla bardzo wielu historyków skarby leżą nie tylko w archiwach, lecz także nawet w śmietnikach. Oto przykład.
Pracownik jednego z towarzystw ubezpieczeniowych wziął list ze stosu makulatury, to był rok 1938. Wtedy nie było niszczarek, RODO itp. Zaintrygowała go treść, sam nic nie mógł z tym zrobić i po kilkudziesięciu latach przekazał go mnie, z prośbą, aby to wykorzystać. Co też bardzo chętnie czynię.
Rzecz dotyczy Riunione Adriatica di Sicurta (Włoska Spółka Akcyjna). Autorem niezwykłego listu jest osoba dziś nam już nieznana, a sprawa dotyczy jego szwagierki, niejakiej M. Frenkiel z Łodzi.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
