Nowe badania prawie tysiąca ludzkich kości znalezionych w trzech jaskiniach w południowej Hiszpanii: Malalmuerzo, Carigüela i Majolicas w prowincji Granada, diametralnie zmieniają dotychczasowe wyobrażenia o neolitycznym kanibalizmie. To, co przez pół wieku uważano za taką samą praktykę, okazało się serią odrębnych epizodów: kanibalistyczne „epizody” miały miejsce co jakiś czas, co kilkaset lat i wynikały z zupełnie innych okoliczności społecznych.
Międzynarodowy zespół, kierowany m.in. przez Instytut Archeologii w Méridzie (IAM-CSIC) oraz Kataloński Instytut Paleoekologii Ludzkiej i Ewolucji Społecznej, zastosował datowanie radiowęglowe oraz nowoczesną analizę tafonomiczną (to odtworzenie „historii” szczątków: ustalenie, co działo się z ciałem lub kośćmi od momentu śmierci) do materiałów wykopanych jeszcze w latach 70. XX wieku. Badacze szukali śladów cięć, złamań, uderzeń, śladów zębów ludzkich, usuwania szpiku, gotowania oraz celowego przekształcania czaszek. Wyniki badań ukazały się w czasopiśmie „Journal of Archaeological Science”.
Masakra, a nie posiłek
Najbardziej dramatyczny obraz wyłania się z kości znalezionych w jaskini Malalmuerzo. Badania wskazują, że pochodzą one z okresu ok. 5300 a 4950 lat p.n.e. Znaleziono tu 714 fragmentów kości należących do co najmniej 36 osób, od niemowląt po dorosłych. Na kościach znaleziono ślady urazów od tępego narzędzia, zwłaszcza na czaszkach, co wskazuje na używanie przemocy. Badacze uważają, że prawdopodobnie cała grupa lub większość społeczności została zabita, a następnie część ciał została spożyta. Nie był to powtarzający się rytuał, lecz jednorazowy akt agresji, chwilowy konflikt.
Puchary z czaszek
![]()
Zupełnie inny charakter ma materiał z jaskini Carigüela. Tutaj kanibalizm pojawił się w kilku fazach. Kości noszą liczne ślady cięć i złamań, a dwie czaszki zostały celowo przekształcone w tzw. puchary z czaszek. Tego rodzaju obiekty znane są z innych miejsc w prehistorycznej Europie (m.in. z jaskini Gough’s Cave w Anglii, choć te są znacznie starsze). Badacze interpretują je jako świadectwo symbolicznego traktowania szczątków. Być może szczątki były używane w czasie rytuałów jako trofea.
Rzadki barwnik
Najpóźniejszy epizod pochodzi z jaskini Majolicas (około 3950-3760 lat p.n.e.). Znaleziono tu złamane kości, a część z nich zabarwiona została na czerwono barwnikiem o nazwie cynober, rzadkim minerałem rtęciowym, który trzeba było sprowadzać z daleka. Cynober pojawia się w neolicie i chalkolicie na Półwyspie Iberyjskiego głównie w kontekście praktyk funeralnych i ceremonialnych. Badacze widzą więc w kościach znalezionych w jaskini Majolicas raczej rytualne, symboliczne traktowanie zmarłych niż akt przemocy czy głodu.
– Podobne dowody archeologiczne mogą skrywać zupełnie różne realia społeczne – podkreślają hiszpańscy badacze, wskazując, że nie da się mówić o jednym „neolitycznym kanibalizmie”. Za podobnymi śladami na kościach kryją się bowiem odmienne znaczenia: konflikt, rytuał czy zmieniający się stosunek do śmierci i przemocy.
Epizody z Grenady wpisują się także w szerszy europejski wzorzec. Kanibalizm w neolicie i wczesnej epoce brązu nie miał miejsca bez przerwy, lecz w kilku „epizodach”: pod koniec VI tysiąclecia p.n.e., w połowie V tysiąclecia oraz pod koniec III tysiąclecia p.n.e. Przyczyny tych powtarzających się fal pozostają nieznane, ale badacze łączą je ze zmianami w organizacji społecznej, relacjach międzygrupowych i postawach wobec śmierci.
Czytaj też:
Sensacyjne odkrycie pod Żórawiną. Ludzkie szczątki sprzed 5 tys. lat Czytaj też:
Są maleńkie i precyzyjne. Figurki mają 40 tys. lat Czytaj też:
Zosia z Pnia. Wampir, demon? Co naprawdę odkryli naukowcy. Nowe ustalenia
