Zbrodnia w Zakroczymiu. Zapomniana masakra we wrześniu 1939

Zbrodnia w Zakroczymiu. Zapomniana masakra we wrześniu 1939

Dodano: 
Wrzesień 1939 r. Wzięci do niewoli przez Niemców żołnierze Wojska Polskiego
Wrzesień 1939 r. Wzięci do niewoli przez Niemców żołnierze Wojska Polskiego Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
28 września 1939 roku, w dniu kapitulacji Warszawy oraz podpisania niemiecko-sowieckiego układu o granicy i przyjaźni, w małym miasteczku Zakroczym pod Modlinem doszło do jednej z najbardziej brutalnych zbrodni popełnionych przez Niemców podczas kampanii wrześniowej.

W Zakroczymiu Niemcy dokonali mordu na bezbronnych jeńcach wojennych oraz mieszkańców miasteczka. Egzekucje wykonali esesmani z Dywizji Pancernej „Kempf”. Do dziś zbrodnia ta pozostaje stosunkowo mało znanym wydarzeniem z września 1939 roku.

Kapitulacja Modlina

Twierdza Modlin oraz wieś Zakroczym wraz z Fortem nr 1, broniły się od 14 września. Mimo ogromnej przewagi niemieckich wojsk polskie oddziały, przede wszystkim 2. Dywizja Piechoty Legionów, skutecznie odpierały kolejne natarcia. Jednak ostatecznie, 28 września, po wyczerpaniu amunicji, żywności i leków oraz w obliczu kapitulacji Warszawy, generał Wiktor Thommée podjął decyzję o rozpoczęciu rozmów kapitulacyjnych. Polscy żołnierze przerwali walkę i wywiesili białe flagi. Trwał formalny rozejm.

Mimo obowiązującego zawieszenia broni, rankiem 28 września oddziały SS z Dywizji Pancernej „Kempf” niespodziewanie uderzyły na polskie pozycje pod Zakroczymiem. Żołnierze, którzy już przygotowywali się do złożenia broni, zostali zaskoczeni. Niemcy przekroczyli linię polskich placówek niezatrzymywani i podbiegli do odpoczywających bez broni żołnierzy, po czym bez ostrzeżenia otworzyli ogień.

Niemieckie zbrodnie

Bydgoszcz 1939, polscy cywile przed rozstrzelaniem przez Niemców

Dziesiątki ludzi zostały zamordowane na miejscu. Co najmniej 54 żołnierzy zostało zabitych w okopach, kolejnych dwunastu przy ulicy Nowowiejskiej. Szczególnie makabryczny był los kapitana Tadeusza Wojciecha Doranta, dowódcy III batalionu 2. Pułku Piechoty Legionów, który wraz z kilkoma podwładnymi został spalony żywcem miotaczem płomieni, gdy wychodził ze schronu z podniesionymi rękami. W innym miejscu Niemcy rozstrzelali cały pluton jeńców, którym kazano klęczeć z rękami uniesionymi do góry. Część żołnierzy przewieziono do miasta i rozstrzelano pod murem cmentarza żydowskiego oraz na Gałachach.

Oszczędzonych jeńców traktowano z wyjątkową brutalnością: bito, kopano i zmuszono do wielogodzinnego stania z rękami w górze. Oficerowie, którzy próbowali bronić swoich podwładnych, także byli bici.

Równie okrutnie Niemcy postąpili z mieszkańcami Zakroczymia. Esesmani rozstrzeliwali cywilów, do domów i piwnic wrzucali granaty, po czym je okradali, niszczyli mienie i w końcu podpalali budynki.

Dokładna liczba osób, których zabili tego dnia Niemcy, nie jest znana. Podpułkownik Laliczyński meldował później o „kilkuset” zamordowanych żołnierzach. Po wojnie oceniano, że zginęło około 500 jeńców i około 100 cywilów.

Zbrodnia dokonana w Zakroczymiu to kolejny dowód na to, jak Niemcy traktowali Polaków już od pierwszych godzin drugiej wojny światowej. Z każdym dniem stawali się coraz bardziej brutalni i bezwzględni dla pokonanych Polaków.

Czytaj też:
Niemcy nie spodziewali się takiego oporu. Stolica skapitulowała po wielu dniach
Czytaj też:
Wojna "Hubala". Jacek Komuda o ostatnim żołnierzu Września
Czytaj też:
"Nie było żadnego czarnego powstańca". Mit warszawskiego fordansera

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl