Goebbels zaciekle na niego polował. To cud, że "Grunwald" przetrwał wojnę

Goebbels zaciekle na niego polował. To cud, że "Grunwald" przetrwał wojnę

Dodano: 
Jan Matejko, "Bitwa pod Grunwaldem" na ekspozycji w MNW
Jan Matejko, "Bitwa pod Grunwaldem" na ekspozycji w MNW Źródło: DoRzeczy.pl
„Bitwa pod Grunwaldem” to obraz, który zna każdy Polak. Niewiele osób pewnie zdaje sobie sprawę, jak niewiele brakło, abyśmy bezpowrotnie stracili to dzieło. Przed Niemcami uchroniło je wielkie ludzkie poświęcenie oraz spora doza szczęścia

Monumentalny obraz Jana Matejki powstał w latach 1872-1878. Na co dzień możemy go oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jednak droga tego obrazu do tego miejsca była długa i bardzo wyboista. Mało brakowało, a wielkie dzieło Matejki bezpowrotnie utracilibyśmy podczas drugiej wojny światowej. Niemcy robili wszystko, aby zdobyć i zniszczyć obraz ukazujący triumf Polaków w bitwie pod Grunwaldem. Dla Niemców tamte wydarzenia, nawet po pięciuset latach, stanowiły skazę na narodowej dumie.

Powstanie obrazu

Jan Matejko rozpoczął prace nad płótnem w 1872 roku. Artysta poświęcił mu sześć lat intensywnej pracy. Dzieło miało być czymś więcej, niż wiernym oddaniem przebiegu bitwy z 15 lipca 1410 roku. Na płótnie Matejko stworzył symboliczną wizję polsko-litewskiego zwycięstwa nad Zakonem Krzyżackim. Centralną postacią obrazu uczynił wielkiego księcia litewskiego Witolda, ukazując go w geście triumfu: bez hełmu, z mieczem i tarczą uniesionymi ku górze. Taka kompozycja odzwierciedlała poglądy historyków krakowskich, którzy przypisywali księciu Witoldowi kluczową rolę w bitwie.

W lutym 1878 roku Matejko sprzedał ukończone dzieło warszawskiemu bankierowi Dawidowi Rosenblumowi za 45 tysięcy złotych reńskich(czyli ponad pół tony srebra, co stanowiło ogromną kwotę). Finansista wierzył, że zakup zwróci się z nawiązką dzięki planowanym licznym wystawom.

Autoportret Jana Matejki. Archiwum autora

Pierwsza publiczna prezentacja dzieła odbyła się 28 września 1878 roku w sali krakowskiego Urzędu Miasta. Jeszcze w tym samym roku obraz trafił na wystawę do Wiednia, a w marcu 1879 roku został pokazany w Sali Balowej Pałacu Namiestnikowskiego w Warszawie. W kolejnych miesiącach dzieło Matejko wędrowało po Europie. Wystawiano je w np. w Petersburgu, Berlinie, Lwowie, Bukareszcie i Paryżu. Po powrocie do Warszawy znalazł się na ekspozycji w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych.

A jednak nie wszystkim obraz Matejki przypadł do gusty. „»Walczą i giną zbici w rudą kaszę« – pisał o obrazie Stanisław Witkiewicz. »W tym ścisku można by co najwyżej wyciągać portmonetki, a nie walczyć« – wtórował mu Bolesław Prus. »Nadmiarem szczegółów zabił jednolitość wyrazu« – twierdził z kolei krytyk Mieczysław Treter. Stanisław Wyspiański pozwolił sobie nawet na wykonanie parodii obrazu, która przedstawia kłębowisko splątanych linii, nad którymi wystaje krzyżacka flaga”. (cyt. za: Ł. Starowieyski, „Ukryta »Bitwa« – nie tylko wojenne losy sławnego obrazu Jana Matejki”; dzieje.pl)

A jednak mimo słów krytyki znamienitych postaci epoki, obraz cieszył się niesłabnącą popularnością i przyciągał setki widzów. Niektórzy przychodzili na wystawy nawet po kilka razy, chcąc dokładnie przyjrzeć się wszystkim szczegółom. Nie obyło się przy tym bez dramatycznych wydarzeń. Jak czytamy:

„Ów wyjątkowy charakter twórczości krakowskiego mistrza przysparzał obrazom nie tylko wywyższenia, ale także prowokował do radykalnych czynów. Sama »Bitwa pod Grunwaldem« stała się dwukrotnie celem bezpośrednich ataków ze strony widzów – w roku 1885 szczęśliwie udaremniono próbę podpalenia obrazu przez młodą kobietę, natomiast w 1928 roku pewien mężczyzna zaatakował płótno wyciągniętą spod płaszcza ciupagą, powodując ponad metrowe rozdarcie”. (cyt. za: P. Barysz, „Wojenny pościg za Matejką”; rynekisztuka.pl)

W 1902 roku spadkobiercy Rosenbluma odsprzedali obraz. Zakupiło go Grono Fundatorów Muzeum Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Obraz po raz pierwszy trafił na stałą wystawę w Muzeum Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Od tego momentu „Bitwa pod Grunwaldem” stała się własnością narodową.

Wojenne perypetie

Po wybuchu pierwszej wojny światowej obraz Matejki, jak wiele innych dzieł, znalazł się w niebezpieczeństwie. „Bitwę pod Grunwaldem”, w towarzystwie innych dzieł, w obawie przed Niemcami (który „Grunwald” z pewnością z zemsty by zniszczyli) wywieziono do Moskwy. Wrócił on do Polski dopiero w 1922 roku dzięki ustaleniom zawartym podczas konferencji w Rydze po wojnie polsko-bolszewickiej. Ponownie dzieło Jana Matejki umieszczono w warszawskiej Zachęcie.

"Bitwa pod Grunwaldem", obraz Jana Matejki z 1878 roku

W jeszcze gorszym niebezpieczeństwie dzieło Matejki znalazło się po ataku Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku. Niemcy od pierwszych chwil wojny czyhali na polskie zabytki, plądrowali instytucje kultury, biblioteki, dwory i domy w poszukiwaniu cennych przedmiotów i dzieł sztuki.

We wrześniu 1939 roku, na wieść o zbliżających się wojskach niemieckich, podjęto decyzję o natychmiastowym ukryciu obrazu. Pozostawienie tak ważnego symbolu narodowego w Warszawie groziło jego zniszczeniem – czy to w wyniku nalotów, czy celowego aktu zemsty Niemców. Płótno nawinięto na wałek (wraz z obrazem „Kazanie Skargi) i zapakowano w specjalną skrzynię. Konwój z bezcennym obrazem, w skład którego wchodzili dyrektor administracyjny galerii Stanisław Mikulicz-Radecki oraz malarze Stanisław Ejsmond i Bolesław Surałło, wyruszył w kierunku Lublina.

9 września 1939 roku o godzinie 7:00 obraz dotarł do Muzeum Lubelskiego, gdzie przekazano go intendentowi, profesorowi Władysławowi Woydzie. Ochraniający obraz artyści, Stanisław Ejsmond i Bolesław Surałła ponieśli wkrótce najcięższą ofiarę – zginęli podczas nalotu bombowego na Lublin, kiedy jedna z bomb uderzyła w budynek muzeum.

Już pod koniec września 1939 roku, Gestapo, na rozkaz najwyższych władz Niemiec, rozpoczęło poszukiwania obrazu. Szczególną obsesję żywił wobec niego Joseph Goebbels. Odnalezienie i „rytualne” zniszczenie obrazu, który przedstawia zwycięstwo Polski nad Krzyżakami, byłoby, z perspektywy Trzeciej Rzeszy, spektakularnym widowiskiem. Od dawna zniszczenie tego dzieła było dla Niemców było sprawą palącą.

Niemcy desperacko poszukiwali „Grunwaldu” Jana Matejki. Za udzielenie jakichkolwiek informacji na temat „Bitwy pod Grunwaldem” Wyznaczono nawet nagrodę w wysokości 2 milionów reichsmarek, którą następnie podniesiono do aż 10 milionów. Za ukrywanie informacji o obrazie groziła nawet kara śmierci. Niemcy czuli, że obraz znajduje się gdzieś w Lublinie. Wiele raz próbowali przekupić Władysława Woydę: oferowali mu wielkie pieniądze, obywatelstwo niemieckie i paszport, a potem grozili śmiercią. Ale on cały czas odmawiał współpracy.

Uwagę krążących „wokół” Lublina Niemców udało się odwrócić po nadaniu informacji przez polską rozgłośnię radiową w Londynie, mówiącą o tym, że „Bitwę pod Grunwaldem” udało się wywieźć z okupowanej Polski do Wielkiej Brytanii. Niemcy nie do końca dowierzali, lecz chwilowo odpuścili sprawę. To profesorowi Woydzie wystarczyło i dało czas niezbędny do przygotowania faktycznej wywózki dzieła Matejki.

Woyda zdołał przepakować obraz i wywieźć go z Lublina, ukrywając na jednej z podlubelskich wsi. Obraz ukryto w szopie, w specjalnym wykopie o głębokości 1,5 metra, wyłożonym deskami i papą, który przykryto deskami, cementem i brukiem. Tak obraz przetrwał aż do momentu zajęcia Lublina przez Armię Czerwoną w 1944 roku.

„Bitwę pod Grunwaldem” wydobyto z „sarkofagu” 17 października 1944 roku. Przejął go Wincenty Rzymowski, kierownik resortu kultury i sztuki przy PKWN. Po wstępnym oczyszczeniu go w gmachu Banku Rolnego, dzieło przewieziono do Warszawy. „Nie zapomnę wstrząsającego wrażenia, jakie zrobił na mnie widok tego płótna rozpostartego w ogołoconej Zachęcie wiosną 1946 r. Leżało zniszczone, spękane, wyblakłe (...) Profesor Bohdan Marconi klęczał nad nim, rozpoczynając z poświęceniem i benedyktyńską cierpliwością restaurację obrazu” – wspominała Jadwiga Waydel-Dmochowska, autorka książki „Dawna Warszawa”. Mimo desperackich prób jego ocalenia płótno było w bardzo złym stanie: gdzieniegdzie porozdzierane, częściowo zbutwiałe i spleśniałe.

Prace nad odrestaurowaniem matejkowskiego „Grunwaldu” trwały pięć lat. Prowadził je zespół pod kierunkiem profesora Bohdana Marconiego. Od 1949 roku „Bitwa pod Grunwaldem” stała się stałym elementem ekspozycji Muzeum Narodowego w Warszawie.

W latach 1976-1982 obraz przebywał w depozycie w Muzeum Zamkowym w Malborku. W 2010 roku, w związku z planowaną wystawą na Wawelu z okazji 600. rocznicy bitwy grunwaldzkiej, okazało się, że stan techniczny płótna jest bardzo zły. Konserwacja, rozpoczęta w lipcu 2010 roku, trwała dwa lata. Prace prowadzono w specjalnie zaadaptowanej Sali Matejkowskiej Muzeum Narodowego. Zużyto 2,5 tysiąca ostrzy skalpeli oraz ponad 150 litrów rozpuszczalników, usuwając około 200 kilogramów brudu i starych warstw werniksu. Masa obrazu zmniejszyła się z około 500 do 290 kilogramów. Koszt prac przekroczył milion złotych. We wrześniu 2012 roku odrestaurowane dzieło ponownie udostępniono publiczności.

Najsłynniejsze dzieło Jana Matejki doczekało się także wiernej kopii. Jej autorem jest Ireneusz Rolewski, absolwent Wydziału Grafiki i Malarstwa ASP w Łodzi. Artysta miał zgodę Muzeum Narodowego w Warszawie na malowanie swego obrazu z oryginału. Praca nad dziełem zajęła mu 620 dni. Po raz pierwszy jego dzieło zostało wystawione w 610. rocznicę bitwy pod Grunwaldem w Skierniewicach.

Czytaj też:
Czeski najemnik, Grunwald i wielbłądy... Prawda czy legenda?
Czytaj też:
505 lat symbolu. Ponad pół wieku temu Kraków głośno świętował
Czytaj też:
Powtórny pogrzeb króla. Ceremonia stała się narodową manifestacją

Źródło: DoRzeczy.pl / dzieje.pl, rynekisztuka.pl