Brunatny car Hitlera

Brunatny car Hitlera

Dodano: 
Erich Koch (w jasnym mundurze) nad makietą Gdańska, sierpień 1939 rok
Erich Koch (w jasnym mundurze) nad makietą Gdańska, sierpień 1939 rokŹródło:Wikimedia Commons / Bundesarchiv, Bild 183-E10106 / CC-BY-SA 3.0
Damian Karol Markowski || Erich Koch stał się symbolem terroru niemieckiej administracji okupacyjnej. Od Bałtyku do Morza Czarnego zaprowadzał brutalne represje i wyzysk gospodarczy. Dlaczego więc po wojnie uniknął kary śmierci?

Ostatnie zdjęcie Kocha wykonano w Barczewie w listopadzie 1986 r., kilka dni przed jego śmiercią. Widać na nim siwego, 90-letniego starca, przygarbionego czasem i własną historią. Kto wie, może i świadomością popełnionych czynów? Oczy staruszka na fotografii pozostają jednak bystre. I jest w nich coś złowrogiego. Czy to pozostałość po czasach, gdy czuł się panem życia i śmierci milionów Polaków, Ukraińców i Żydów? Jak ten prosty działacz partyjny, z zawodu kolejarz, zaskarbił sobie przychylność Hitlera, stał się władcą „niemieckiego wschodu” i czym możemy tłumaczyć zagadkowo ulgowe potraktowanie go przez wymiar sprawiedliwości PRL?

W 1916 r. 20-letni Koch trafił na front wschodni i służył tam aż do zakończenia wielkiej wojny. Po klęsce Niemiec szybko chwycił ponownie za broń i przywdział mundur, tym razem Freikorpsu – znienawidzonej przez Polaków formacji, która zwalczała powstania na Śląsku.

Do NSDAP trafił bardzo wcześnie, w odróżnieniu od wielu innych prominentnych nazistów. Już w 1922 r. zasilił szeregi partii, przekonany o niesprawiedliwości, która miała spotkać Niemcy w wyniku przegranej wojny. Szybko zdobył zaufanie Hitlera. W 1928 r. przyszły dyktator powierzył mu organizowanie szeregów narodowych socjalistów w Prusach Wschodnich. Zatrute ziarno padło na podatny grunt. W jednej z uboższych prowincji Rzeszy rasistowskie hasła szybko infekowały kolejne umysły. Kiedy w 1933 r. Hitler doszedł do władzy, nie zapomniał o swoim towarzyszu partyjnym. Koch stał się panem i władcą Prus Wschodnich, sprawując urząd nadprezydenta. Równocześnie brał udział w decydujących rozmowach z Hitlerem, podczas których przedstawiał swoje chore z nienawiści poglądy na przyszły los Polaków i Żydów.

Gauleiter Prus Wschodnich wpisywał się w zaufane grono Hitlera. Nie mógł się pochwalić wyższym wykształceniem, zatem nie dawał wodzowi powodu do kompleksów, które Hitler miał przecież w stosunku do absolwentów uniwersytetów. Jego nieskomplikowana osobowość stanowiła kontrast wobec wyższych rangą wojskowych, w większości wywodzących się ze starej szlachty, czy też urzędników legitymujących się dyplomami najlepszych niemieckich uczelni.

Koch był raczej prostym człowiekiem, ale działał prężnie. Bywał rubaszny, a chwilami wręcz obcesowy. Miał jednak najważniejsze dla Hitlera zalety – był mu ślepo oddany i nienawidził podobnie mocno jak sam wódz Żydów, Słowian, „zgniłego Zachodu” – kogo tylko było trzeba.

Modernizację Prus Koch chciał osiągnąć poprzez częściową kolektywizację rolnictwa. Bauerowie byli tym zaniepokojeni, al

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.