4 lipca 1943 r. samolot z gen. Władysławem Sikorskim rozbił się, startując z lotniska na Gibraltarze. Liberator uderzył o wodę tuż za pasem startowym. W katastrofie zginął premier i Naczelny Wódz oraz 15 towarzyszących mu osób. Przeżył tylko czeski pilot Eduard Prchal.
Katastrofa gibraltarska jest jednym z najbardziej tajemniczych polskich wydarzeń drugiej wojny światowej. Wypadek czy zamach? A jeżeli zamach, to kto za nim stał? Brytyjczycy? Niemcy? Sowieci? Piłsudczycy? Sprawa ta wzbudza namiętne dyskusje i teorie. Powstają na jej temat książki, artykuły i filmy.
Przeglądając swoje archiwum, natrafiłem na ciekawe relacje, których wysłuchałem w lutym 2012 r. z ust dwóch ostatnich żyjących świadków katastrofy. Mowa o brytyjskich żołnierzach stacjonujących wówczas na Gibraltarze. Nazywali się Sidney Knowles i Kenneth Brooks. Te ciekawe relacje stały się kanwą okładkowego tekstu, który opublikowałem wówczas w „Rzeczpospolitej”.
Ponieważ od czasu ich publikacji upłynęło 14 lat, myślę, że warto – w 83. rocznicę tragedii – je przypomnieć. Szczególnie że mogą pomóc przyszłym badaczom w wyjaśnieniu zagadki Gibraltaru.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

