Czerwony krzyż w ogniu. Niemcy mordują chorych i rannych
  • Sławomir KoperAutor:Sławomir Koper

Czerwony krzyż w ogniu. Niemcy mordują chorych i rannych

Dodano: 
Szpital powstańczy w gmachu PKO przy ul. Świętokrzyskiej. Autor: Jerzy Tomaszewski (z zasobu IPN)
Szpital powstańczy w gmachu PKO przy ul. Świętokrzyskiej. Autor: Jerzy Tomaszewski (z zasobu IPN) 
Poziom niemieckiego bestialstwa podczas powstania warszawskiego przekroczył wszelkie granice. Podobnych scen nie notowano w Europie od czasów Czyngis-chana. Wyjątkowe miejsce w tej orgii zbrodni zajmowały masakry w miejskich i powstańczych szpitalach

Niemcy od pierwszych dni powstania działali ze skalkulowanym okrucieństwem, chcąc zastraszyć miasto. Do tłumienia rewolty obok jednostek liniowych użyto oddziałów specjalizujących się w krwawych pacyfikacjach. Nazywano je w Warszawie Kałmukami, ponieważ w ich składzie znalazły się dwa bataliony azerskie i brygada szturmowa SS RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa) Bronisława Kamińskiego. Ta ostatnia jednostka, złożona z renegatów rosyjskich i ukraińskich, charakteryzowała się prawdziwie wschodnim okrucieństwem i bardziej niż walką zajmowała się mordowaniem, gwałceniem i rabowaniem.

Wbrew obiegowym opiniom w stolicy nie było natomiast własowców (Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej – ROA); tym mianem często błędnie określano podwładnych Kamińskiego.

Kałmukom dorównywała w wyrafinowanym okrucieństwie brygada SS-Standartenführera Oskara Dirlewangera. Złożona z kryminalistów wyciągniętych z obozów koncentracyjnych (Niemców, Austriaków i Bałtów) stała się prawdziwym postrachem stolicy. Jednostka Dirlewangera ponosiła jednak niezwykle wysokie straty, ponieważ walki z powstańcami okazały się bardziej niebezpiecznym zadaniem niż palenie wsi na Białorusi.

W czasie powstania warszawskiego bandyci w niemieckich mundurach nie oszczędzali nawet szpitali, lecznic i punktów sanitarnych, mordując ich personel, a także chorych i rannych. Oto najbardziej drastyczne przykłady tego bestialstwa.

Zgładzona Wola

Na pierwszy ogień poszła Wola, gdzie zgodnie z poleceniem Himmlera mordowano każdego napotkanego Polaka. W ramach eksterminacji ludności dzielnicy Niemcy dokonywali systematycznych zbrodni w wolskich szpitalach, mordując personel i pacjentów. Ofiarami oprawców w niemieckich mundurach padły również sierocińce, gdzie wymordowano dzieci i ich opiekunów.

W chwili wybuchu powstania na Woli funkcjonowały cztery szpitale: Wolski, św. Łazarza, Dziecięcy Karola i Marii oraz zakaźny św. Stanisława. Dowództwo polskie zakładało, że wymienione placówki, bez względu na swoją specjalizację, będą pełnić funkcję punktów opatrunkowych dla oddziałów powstańczych oraz okolicznej ludności. I faktycznie tak się stało. Hospitalizowano w nich zresztą także rannych w walkach Niemców.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Sławomira Kopra
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy