Trzeciego dnia powstania żołnierze batalionu „Parasol” zajęli pozycje w pałacyku, a właściwie kamienicy Michlera leżącej przy ul. Wolskiej. Mieli stamtąd blokować oddziały niemieckie, które nadchodziły od zachodu. Walki przy ul. Wolskiej trwały do 5 sierpnia, gdy sierż. Janusz Brochwicz-Lewiński „Gryf”, dowódca placówki w pałacyku Michlera, dostał rozkaz wycofania się. W tamtych dniach, w ogniu walki lub niedługo później, Józef Szczepański „Ziutek”, 21-letni żołnierz „Parasola”, ułożył słowa „Pałacyku Michla”, jednej z najbardziej znanych piosenek powstańczych. Rozpoczynała się ona od słów:
Pałacyk Michla, Żytnia, Wola,
bronią jej chłopcy od „Parasola”,
choć na „tygrysy” mają visy –
to warszawiaki, fajne chłopaki – są!
Z tej zawadiackiej, optymistycznej piosenki, z zapowiedzią zwycięstwa nad Niemcami, mimowolnie przebijał tragizm: pistolety przeciw czołgom. Dzień później Jan Mazurkiewicz „Radosław”, dowódca zgrupowania swego imienia, raportował do sztabu powstania: „Npl paląc kolejne domy, wycina ludność na Woli”. Wskazywał na braki broni i amunicji, konkludując: „Kijem nikogo nie obronię”.
Ulica Wolska to duża – niedotknięta jeszcze obłędem zwężania jezdni – arteria prowadząca od zachodu do centrum miasta. Nie wyróżnia się niczym szczególnym – ani urodą, ani imponującymi budynkami. A jednak jest to wyjątkowa ulica nie tylko w Warszawie, lecz także w całej Europie. Na żadnej innej ulicy podczas drugiej wojny światowej Niemcy nie wymordowali tak wielu cywilów. Historycy nie są zgodni, ile ofiar pochłonęła rzeź Woli (5–7 sierpnia 1944 r.). Szacunki są bardzo rozbieżne – od 15 do 65 tys. pomordowanych. Niezależnie od tego, ilu mieszkańców tej warszawskiej dzielnicy zamordowały niemieckie oddziały pod dowództwem generała SS Heinza Reinefartha (przyszłego burmistrza miasteczka Westerland w RFN i posła do Landtagu Szlezwika-Holtszynu), bardzo wielu z nich, a może nawet większość, zostało rozstrzelanych przy ul. Wolskiej.
Idąc tą arterią, po obu jej stronach dostrzeżemy tzw. tablice Tchorka, upamiętniające zbrodnie niemieckie w Warszawie. Oto kilka takich miejsc: Wolska 105/109 – domy Hankiewicza (2 tys. zamordowanych), Wolska 55 – fabryka Ursus (6–7,5 tys. zamordowanych), Wolska 41/45 fabryka Franaszka (4–6 tys. zamordowanych).
Oprawcy się śmiali
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
