Pierwszego dnia powstania Kazimierz Moczarski pisał: „Od hotelu Victoria [przy ul. Jasnej 26] trzy powstańcze pociski karabinowe – i trzy koła przysiadły na przestrzelonych dętkach. Po chwili strzał. Dostał w motor, bo nie może ruszyć. Z pancerki wyskakuje Niemiec. Znów jeden celny pocisk kładzie go. Wybiega drugi i rozkrzyżowany pada obok. Pancerka unieruchomiona i cicha. Później, wieczorem, widzę, jak czterech Niemców wymyka się z niej chyłkiem i znika” (wszystkie cytaty, o ile nie podano inaczej, za: K. Moczarski, „Zapiski”, oprac. Andrzej K. Kunert, Warszawa 1990).
Przyszły autor „Rozmów z katem”, obserwujący ze swojego posterunku, jak wykonawca wyroku na niemieckim kolaborancie Igo Symie, por. Roman Rozmiłowski „Zawada”, samodzielnie unieszkodliwił niemiecki samochód pancerny, z dumą dodawał, że następnego dnia miał zaszczyt być przedstawiony zwycięzcy tego pojedynku. To pierwsze spotkanie było jednak najpewniej i ostatnie. Rozmiłowski, który uczestniczył w zdobyciu PAST-y, już po zajęciu tego zamienionego przez Niemców w twierdzę gmachu został śmiertelnie ranny i zmarł na początku września. Moczarski przeżył powstanie po to, by doświadczyć kolejnego zniewolenia. Miało ono odcisnąć na nim – polskim inteligencie i żołnierzu Armii Krajowej – wyjątkowo dramatyczne piętno. Uwięziony na wiele lat przez komunistów stał się jedną z tych postaci, które – jak przenikliwie zauważył jego biograf Andrzej K. Kunert – symbolizowały los żołnierzy AK w powojennej Polsce.
„Rafał” – oficer z BIP
Urodzony w 1907 r. w Warszawie Kazimierz Moczarski całe życie był związany z rodzinnym miastem. Tutaj kształcił się w prestiżowym gimnazjum Michała Kreczmara, którego uczniami w różnych latach byli m.in. jeden ze skamandrytów Antoni Słonimski, bohaterski prezydent Warszawy Stefan Starzyński i wybitny historyk, jeden z najwybitniejszych sowietologów Richard Pipes. Później ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wyższą Szkołę Dziennikarską, odbył służbę wojskową, uzyskując stopień podporucznika, i zaczął pracę w Ministerstwie Opieki Społecznej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
