Klucz do sukcesu czerwonych
  • Piotr WłoczykAutor:Piotr Włoczyk

Klucz do sukcesu czerwonych

Dodano: 1
Bolszewicki plakat propagandowy, 1920 rok
Bolszewicki plakat propagandowy, 1920 rok Źródło: Wikimedia Commons
– Gdy bolszewicka propaganda antywojenna niszczyła morale armii, Kiereński bezmyślnie zarządził w czerwcu 1917 r. dużą ofensywę. W jej trakcie bolszewicy zaczęli tworzyć rady żołnierskie niemal na pierwszej linii frontu – mówi amerykański sowietolog.

PIOTR WŁOCZYK: Co planowali Niemcy, przewożąc Lenina słynnym pociągiem? Czy naprawdę mogli wówczas zakładać, że ten człowiek wysadzi Rosję w powietrze?

PROF. SEAN MCMEEKIN: Raczej nie. Niemcy postanowili po prostu wysłać do Rosji bardzo obiecującego rewolucjonistę i zobaczyć, co uda mu się tam zdziałać. Na pewno jednak wiązali z nim spore nadzieje, bo agenci niemieccy w środowisku rosyjskiej lewicy przekonywali swoich mocodawców, że Lenin jest najbardziej radykalny i najskuteczniej rozsadzi morale w rosyjskiej armii. Od razu po jego powrocie do Rosji, w kwietniu 1917 r., partia zmieniła program. Bolszewicy, którzy działali w Rosji, byli zdziwieni, że Lenin optował jawnie za hasłem wycofania się z wojny. Większość członków partii nie była na to wówczas gotowa. Jednak Leninowi udało się postawić na swoim i antywojenna propaganda zaczęła błyskawicznie zalewać rosyjski front.

Niemcy byli zaskoczeni, że ich agent jest tak skuteczny?

Bez wątpienia. Lenin miał siać chaos, ale to, co udało mu się osiągnąć, zadziwiło Niemców. Kierownictwo niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych wiązało z Leninem i bolszewikami największe nadzieje i bardzo mocno popierało tę siłę rewolucyjną. Niemieccy generałowie nie byli jednak aż tak entuzjastycznie nastawieni do wykorzystania Lenina jako rozsadnika chaosu.

Dlaczego? Czyżby nie chcieli upadku swojego wielkiego wroga na Wschodzie?

Oczywiście, że chcieli wygrać z Rosją, ale bali się równocześnie, że może dojść do efektu bumerangu. Obawiali się, że rewolucyjne nastroje mogą się też pojawić w szeregach niemieckiej armii. I mieli rację, bo faktycznie tak się stało i w 1918 r. bolszewicka propaganda zainfekowała też niemieckich żołnierzy. Co ciekawe, gdy okazało się, że bolszewicy przejęli władzę, niemieckie ambasady w Europie dostały z Berlina wytyczne, by nie obnosić się za bardzo z radością z powodu rewolucji w Rosji. Chodziło oczywiście o to, by nie dyskredytować Lenina, który i bez tego uważany był przez aliantów, a także przez bardzo wielu Rosjan za niemieckiego agenta.

Dlaczego rząd Kiereńskiego nie zdusił tej rewolucji w zarodku? Czyżby aż tak zlekceważył rewolucjonistów?

Nie ulega wątpliwości, że Kiereński kompletnie nie docenił bolszewików. Przyjrzyjmy się choćby reakcji Rządu Tymczasowego na tzw. kryzys lipcowy z 1917 r., gdy bolszewicy podjęli pierwszą poważną próbę zorganizowania puczu. Kiereński miał już wtedy zebrane solidne dowody na współpracę bolszewików z Niemcami. Przygotowywano wielki proces pokazowy. Jednak nie tylko nie doszło do procesu, lecz także Kiereński objął czołowych bolszewików amnestią!

To brzmi jak żart.

Artykuł został opublikowany w 10/2022 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

 1