Śmierć prezydenta i proces zabójcy
  • Tomasz StańczykAutor:Tomasz Stańczyk

Śmierć prezydenta i proces zabójcy

Dodano: 
Straż honorowa przy trumnie zamordowanego Gabriela Narutowicza
Straż honorowa przy trumnie zamordowanego Gabriela Narutowicza Źródło: Wikimedia Commons
Eligiusz Niewiadomski zabił z nienawiści. Nie do Gabriela Narutowicza, lecz do socjalistów i Żydów.

16 grudnia 1922 r. rano prezydent Gabriel Narutowicz podpisał akt ułaskawienia Ukraińca skazanego przez sąd doraźny na karę śmierci. Stanisław Car, szef kancelarii cywilnej prezydenta, pisał we wspomnieniu o Narutowiczu, że skorzystał z przysługującego mu prawa łaski, „czyniąc zadość wewnętrznej potrzebie rozpoczęcia swoich rządów od aktu przebaczenia”.

Przed południem prezydent złożył wizytę arcybiskupowi warszawskiemu, kard. Aleksandrowi Kakowskiemu. W swoich pamiętnikach kardynał stwierdzał, że Narutowicz – który był u niego także dzień wcześniej – mówił o swoim dążeniu do pogodzenia stronnictw, a także o pogróżkach, które otrzymuje. Kardynał był oburzony nienawistną kampanią narodowej prawicy przeciw prezydentowi. Na zakończenie spotkania Narutowicz poprosił kardynała o błogosławieństwo. Prezydent nie wiedział – a może jednak przeczuwał – że będzie to błogosławieństwo in articulo mortis, w niebezpieczeństwie śmierci. Tamtego dnia przed wyjazdem z Belwederu do kardynała powiedział Leopoldowi Skulskiemu, byłemu premierowi i towarzyszowi polowań, żeby zajął się jego dziećmi, gdyby coś mu się stało.

Strzały w Zachęcie

W samo południe prezydent przestąpił próg Zachęty; po wystawie oprowadzał go jej wiceprezes, malarz Edward Okuń. Poetka Kazimiera Iłłakowiczówna rozmawiała w tym czasie z kolegą z MSZ, malarzem Janem Henrykiem Rosenem. Stwierdzili, że nie ma co pchać się do pierwszych szeregów zwiedzających, by być blisko prezydenta. „Ale wśród nas byłby bezpieczniejszy – powiedziała Iłłakowiczówna. – Chciałabym stać tuż przy nim, żeby go w razie czego zasłonić”.

Gdy prezydent przystanął przed obrazem Teodora Ziomka „Poranek zimowy”, słuchając objaśnień Okunia, Eligiusz Niewiadomski, 53-letni malarz i krytyk sztuki, stojący za Narutowiczem, trzykrotnie strzelił do niego z rewolweru Browning. Prezydent, jak relacjonował Stanisław Car, „spojrzał jakby zdziwiony, mrugnął parę razy, zachwiał się, oparł na ręce i runął na wznak”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

 0