6 stycznia 1925 r. marszałek Piłsudski sięgnął po swoją książkę „Rok 1920” i skreślił dedykację dla płk. Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego. „Kochany Wieniawo! – pisał Marszałek – szaleńcze, co uzdę starasz się nakładać sam sobie, nie dla starej przyjaźni, lecz dla honoru służby dla mnie. Kolego, ofiarowuję wam tę książkę, pierwszy płód mózgu pracującego nad prawdą o wojnie i pierwszych dniach Polski. Byłem tam Naczelnikiem Państwa i Naczelnym Wodzem”.
Po tym wstępie Piłsudski zaczął opowiadać o sobie jako o kapitanie sterniku okrętu państwa, bez masztów i żagli płynącego po rozszalałym morzu, który to okręt – jak dawał niedwuznacznie do zrozumienia – przetrwał wyłącznie dzięki niemu. Dlaczego? Ponieważ, jak twierdził, wojna z Rosją bolszewicką na zdrowy rozum powinna być przegrana. Lecz w tych dramatycznych czasach Piłsudski miał na szczęście ludzi, których nazwał w dedykacji „équipe de la volonte du chef” – ekipę realizującą jego wolę. Zaliczył do nich Walerego Sławka, Aleksandra Prystora, Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego i Tadeusza Piskora. To oni byli jego najbliższymi pomocnikami i współpracownikami podczas wojny z Rosją bolszewicką i dlatego wszyscy otrzymali „Rok 1920” z dedykacją. Tylko im ufał bezgranicznie i wierzył, że ani jego samego, ani jego tajemnic nie zdradzą.
„Broniliście wtedy mej woli kochany Kolego – pisał Marszałek – wszędzie i zawsze z zupełnym zapomnieniem o sobie dla dzieła zwycięstwa i stawaliście wszędzie, gdzie Was posłałem, znosząc wszystkie ciężary moralne, które na Was spadały, bez skargi i szemrania, tak jak teraz znosicie, niestety następstwa tej honorowej służby”.
Ręka do pióra
Poznali się 11 lat wcześniej w Paryżu, na początku 1914 r., i wkrótce Wieniawa aż do śmierci Piłsudskiego stanie się z nim nierozłączny, pełniąc przez kilka lat stanowisko adiutanta, a nieformalnie będąc jednym z bardzo niewielu ludzi, którym Marszałek ufał i powierzał największe tajemnice oraz zlecał poufne misje. Paryskie spotkanie na zawsze zmieniło życie 33-letniego Wieniawy.
Urodził się w 1881 r. w Maksymówce (dziś znajdującej się na Ukrainie); jego ojciec pracował jako inżynier zajmujący się budową dróg żelaznych i regulacją rzek. Miał sześć lat, gdy ojciec kupił majątek Bobowa na Podkarpaciu i tam mały Bolesław spędził resztę dzieciństwa. Dom rodzinny uformował go jako gorącego patriotę. Ojciec brał udział w powstaniu styczniowym. We wspomnieniu „O kraju dzieciństwa i młodości” Wieniawa pisał: „Godzinami całymi słuchaliśmy, nigdy nienasyceni, opowiadań ojca: o pierwszej bitwie pod Osiekiem w Sandomierszczyźnie, o partyzantce w Kieleckiem”.
Z kolei dziadek Bolesława był oficerem podczas powstania listopadowego, brał udział w walkach o Olszynkę Grochowską i w bitwie pod Ostrołęka. Matka także odegrała ważną rolę w patriotycznej edukacji Bolesława, m.in. zaznajamiając go z powieściami Sienkiewicza, który stanie się jego ulubionym autorem.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
