Chińskie metamorfozy. Cywilizacja konfucjańska a cywilizacja zachodnia

Chińskie metamorfozy. Cywilizacja konfucjańska a cywilizacja zachodnia

Dodano: 
Pekin
Pekin Źródło: LOT
W czasach politycznej poprawności i multikulturowości wielu europejskich i amerykańskich publicystów lansowało tezę, że wszystkie cywilizacje wzajemnie się przenikają, a cały świat nieuchronnie dąży do liberalnej demokracji w stylu zachodnim. A przecież Wschód, korzystając z wielu wynalazków i dobrodziejstw Zachodu, nadal się trzyma swoich korzeni i dziedzictwa przodków. Co o tym decyduje?

Chińczycy stworzyli cywilizację wyprzedzającą inne centra kulturowe, co najmniej do XVI w., ale choć wymyślili proch, to jednak nigdy nie wyprodukowali tak sprawnej broni palnej jak Europejczycy; choć wymyślili kompas, to erę odkryć geograficznych zakończyli pod koniec XV w.

Czy istnieją jakieś „punkty styczne“ cywilizacji konfucjańskiej i cywilizacji zachodniej?

Czy Wschód z Zachodem jest w stanie współdziałać i prowadzić twórczy dialog?

Czy w ogóle jesteśmy w stanie wzajemnie się zrozumieć?

*

Prof. Krzysztof Gawlikowski to wielki znawca i miłośnik Dalekiego Wschodu, a szczególnie Chin, jeden z niewielu Europejczyków ujętych w Wielkiej Encyklopedii Chińskiej, przemierzył całą Azję, nocował w chatach wieśniaków i pałacach przywódców państw. Po wykładzie na temat stosunków wietnamsko–laotańskich buddyjscy mnisi chcieli uroczyście przyjąć go do swego klasztoru, na nowego członka ich społeczności.

Po kilkunastu latach życia w Europie Zachodniej, po powrocie do Polski, założył Centrum Badań Azji i Pacyfiku w Instytucie Studiów Politycznych PAN, a potem Centrum Cywilizacji Azji Wschodniej na Uniwersytecie SWPS, gdzie też przez wiele lat wykładał. Był zdecydowanym rzecznikiem porozumienia Zachodu ze Wschodem. Jako ekspert, prywatnie wpływał na stosunki polsko-chińskie. Z bliska uważnie obserwował dokonujące się w Chinach procesy przemian, wskazywał na ich rozmaite słabości, możliwe kierunki. Zaowocowało to w 1997 r. zaproszeniem go przez Prezydenta Chin Jiang Zemina, na rozmowę o problemach polityki chińskiej, w cztery oczy, bez tłumaczy i sekretarek.

Poniższy tekst to fragment książki profesora Krzysztofa Gawlikowskiego pt. „Chińskie metamorfozy. Cywilizacja konfucjańska a cywilizacja zachodnia”, wyd. Zona Zero.

Stosunek do wojny, walki i współzawodnictwa

Dla głębszego zrozumienia różnic między cywilizacją konfucjańską i zachodnią należy koniecznie zwrócić uwagę na stosunek różnych kultur do wojny i walki, gdyż w tej dziedzinie występują zasadnicze odmienności.

Erich Fromm (1900–1980) próbując opisać różnice między typami kultur, zwłaszcza w aspekcie destruktywnych dążeń ludzi, na podstawie badań antropologii kulturowej wyróżnił trzy typy pierwotnych społeczeństw i kultur. Pierwszym były społeczeństwa afirmujące życie, które nie znały wojny, i w których prawie nie było wrogości oraz przemocy, nie stosowano tam także surowych kar. Nie występowały w nich również chęć bogacenia się, chciwość i wyzysk. Brakowało tendencji do niszczenia czegoś czy zadawania cierpień. Znikome tam były przejawy indywidualizmu i współzawodnictwa. Kobiety miały podobną pozycję do mężczyzn, a w sferze seksualnej panował duży liberalizm. Dominowały łagodność i wzajemne zaufanie. Podstawową tendencją było rozkoszowanie się życiem.

K. Gawlikowski, Chińskie metamorfozy. Cywilizacja konfucjańska a cywilizacja zachodnia, wyd. Zona Zero

Drugi typ stanowiły społeczeństwa niedestrukcyjno-agresywne. Podobnie jak we wcześniej opisanych nie pojawiały się w nich tendencje destruktywne i okrucieństwo, ale występowały agresywność i wojny. Nie stanowiły one źródła prestiżu ani nie zajmowały ważnego miejsca w systemie, ale były traktowane jako zjawisko normalne. W społeczeństwach takich występowały także: indywidualizm, współzawodnictwo i hierarchie społeczne. System był przesiąknięty duchem męskiej agresywności, pragnieniami zdobywania dóbr oraz realizacji zadań.

Trzeci typ to społeczeństwa destrukcyjne. Cechuje je wzajemna przemoc, tendencje destrukcyjne, agresywność i okrucieństwo, a nawet sadyzm. Stosują one takie działania nie tylko wobec obcych, lecz także wobec członków własnej wspólnoty. Całe życie opiera się na wrogości, napięciu i strachu. Wojowanie, zdrady i szkodzenie innym dostarczają przyjemności, są powodem do dumy i budują prestiż. W takich społeczeństwach występują również: znaczny indywidualizm, współzawodnictwo, nacisk na własność prywatną i przestrzeganie hierarchii. Wojowniczość pojawia się w różnych formach, nawet symbolicznych. Fromm podkreśla, że zasadniczy podział rysuje się między typem pierwszym oraz drugim, w których podobnie nie czerpie się przyjemności z działań destruktywnych, a typem trzecim, gdzie wojowniczość, destruktywność i okrucieństwo dostarczają satysfakcji i są społecznie cenione.

Do jego rozumowania trzeba dodać, że społeczeństwa typu pierwszego nie były zdolne do tworzenia państw i wyżej rozwiniętych cywilizacji. Natomiast w ramach kultur drugiego i trzeciego typu formowały się państwa i społeczeństwa zróżnicowane klasowo oraz majątkowo. Na ich gruncie mogły zatem się rozwijać cywilizacje, nieraz dziedzicząc pewne cechy konstytutywne, ale także przekształcając się i zmieniając. Te trzy typy zdefiniowane przez Fromma wskazują także na funkcjonalne związki różnych elementów kultury, co zapewnia jej integralność. Nie jest zatem łatwo zmienić jeden istotny element, bez naruszenia całej struktury. To nadaje kulturom znaczną odporność na zmiany i prowadzi do szybkiego obumierania nowinek sprowadzanych z zagranicy, jeśli nie znajdują one zaplecza w ramach danej kultury rodzimej.

Kultura chińska, a do pewnego stopnia także cała cywilizacja konfucjańska, wydają się mieć wiele podstawowych cech drugiego typu, i tendencje takie wyraźnie się umacniały wraz z jej rozwojem. Ta orientacja antyprzemocowa i antydestrukcyjna zatryumfowała w połowie I tysiąclecia p.n.e., w epoce Konfucjusza i na poły legendarnego Lao Zi (老子), żyjących w VI‒V w. p.n.e., którzy potępiali częste w ich czasach wojny, toczone przez panującą arystokrację rodową, zgodnie z jej kodeksem honorowym. Ich zwolennicy lansowali natomiast zupełnie inne koncepcje polityczne, potępiając wojowniczość i tendencje militarystyczne, czy nawet samo chlubienie się zwycięstwami oraz ich celebrowanie. Nauki obydwu wielkich mistrzów dopełnił Sun Wu (武子; VI‒V w. p.n.e.), znany także jako Mistrz Sun (Sun Zi ‒ 孫子). Przypisywane mu dzieło określiło myśl strategiczną Azji konfucjańskiej na tysiąclecia. Uczyło ono, jak osiągać sukcesy polityczne i gospodarcze, minimalizując użycie siły i stawiając jako ideał „podporządkowywanie sobie nieprzyjaciela, ale bez walki”. W rezultacie, w cywilizacji chińskiej, która uformowała się w epoce Han (漢; 206 p.n.e. ‒ 220 n.e.), wojna, agresja i współzawodnictwo były oczywiście znane i do pewnego stopnia akceptowane, ale preferowano inne sposoby rozwiązywania sporów, minimalizując użycie siły i destrukcji. Walki zbrojne nie dawały też prestiżu ani chwały, nie były źródłem przyjemności. W klasycznej literaturze chińskiej występuje nawet wiele narzekań wojowników na los żołnierza i na szczególnie bolesne rozdzielenie z rodziną. Wojownicy nie zajmowali wyższej pozycji społecznej od zwykłych mieszkańców i nie cieszyli się wysokim prestiżem, zaś w dłuższych okresach byli wręcz kategorią pogardzaną, znacznie niższą od wolnych chłopów.

W formach śladowych w tej cywilizacji pojawiają się też elementy pierwszego typu kultur ‒ preferowania harmonii, łagodności oraz cieszenia się życiem. W innych krajach z kręgu cywilizacji konfucjańskiej stosunek do wojowania bywał odmienny; w Wietnamie i Korei bardziej ceniono walki, podobnie jak wojowanie, chociaż nie negowano głoszonego przez konfucjanistów prymatu „kultury i edukacji” (wen – 文), w stosunku do pierwiastka militarnego (wu – 武). Jedynie w Japonii ten ostatni zajął poczesne miejsce, zaś samurajowie ‒ jako wojownicy ‒ mieli uprzywilejowaną pozycję społeczną.

Cywilizacja zachodnia wyraźnie natomiast wykazuje wiele cech kultur typu trzeciego, to jest destrukcyjnych. Wojowanie uznawano w niej za chlubne zajęcie, zwycięstwa dawały „wieczną sławę”, czczono je pomnikami, zaś zdobywane dobra traktowano jako „cenne trofea”. Niszczeniu miast i zabijaniu mieszkańców przypisywano niekiedy samoistną wartość i stanowiły one powód do dumy (ta tradycja wywodząca się z Bliskiego Wschodu przetrwała w tradycji biblijnej). W konsekwencji wojownicy cieszyli się wysokim prestiżem i przywilejami, wysoko ceniono też sam oręż. Walkami i współzawodnictwem fascynowano się w najróżniejszych formach. Jak ujął to amerykański sinolog i filozof Herrlee G. Creel (1905‒1994), podczas gdy Rzymianie koncentrowali swoje wysiłki na wojowaniu i podbojach, na gloryfikowaniu wojen i ich bohaterów zyskujących tą drogą „wieczną sławę”, tak starożytni Chińczycy najwyżej cenili cywilne administrowanie i edukację, gloryfikując je i sławiąc uczonych oraz administratorów. W początkach XX w. zaczęto wprawdzie przejmować zachodnie koncepcje militarystyczne, a Mao Zedong (毛澤東; 1893‒1976) stał się w Chinach czołowym apologetą walki, co rzutowało na ideologię i funkcjonowanie społeczeństwa w okresie jego przywództwa w państwie, lecz nie zmieniło podstawowej orientacji cywilizacji konfucjańskiej. Jej elity od końca lat siedemdziesiątych XX w. coraz wyraźniej wracają do swoich tradycyjnych ideałów apoteozy pokoju i harmonii.

Te zasadnicze odmienności w podejściu do wojny cywilizacji zachodniej i chińskiej zdają się mieć pradawną genezę. Wedle współczesnych badań genetycznych, ogromny wpływ na narodziny cywilizacji Zachodu miały inwazje wojowników indoeuropejskich, pochodzących prawdopodobnie ze stepów w okolicach Morza Czarnego, w połowie III tysiąclecia p.n.e. Reprezentowali oni kultury pasterskie, a ich wojownicy, najeżdżając ziemie Europy i podbijając je, łączyli się najczęściej z miejscowymi kobietami, co pośrednio wskazuje na ich dominację. Posługiwali się wozami zaprzężonymi w konie i znali użytek brązu. Z punktu widzenia tych rozważań kluczowy był jednak wojowniczy charakter ich kultury. Rządzili nimi wodzowie, a wojownicy cieszy li się wysokim prestiżem. Bogactwa zdobywali poprzez grabież i rabunek, którymi się chlubili. Wojna i dzielność w boju były wysoko cenione. Zwycięstwa dawały im wieczną sławę, jak zresztą pokazują to poematy Homera (IX‒VIII w. p.n.e.). Różnica z prastarymi kulturami rolniczymi znad Żółtej Rzeki i Jangcy była więc ogromna.

Maria Ossowska, analizując etos rycerski, który jest kluczowym elementem cywilizacji zachodniej, wskazuje na jego starogreckie pochodzenie i formowanie przezeń ideałów człowieka. Nie tylko musi on być silny i sprawny fizycznie, aby zwyciężać w walce wręcz lub na wojnie, lecz także odważny i skory do boju, zaś tchórzostwo uznawano za hańbiące dla mężczyzny. Naczelnymi wartościami są honor i godność, których powinien on bronić, nawet za cenę życia, czego przejawem była tradycja pojedynków. Ich najstarsze opisy znajdujemy już w Iliadzie Homera, a praktykowano je przecież jeszcze na początku XX w. Wiązał się z nimi cały rytuał wyzywania do walki czy wypowiadania wojny oraz „walki rycerskiej”, przyjętej także w sporcie. Idee wojowników greckich i średniowiecznych rycerzy przejmowali, jak pokazuje Ossowska, w czasach najnowszych „dżentelmeni” w Europie i Ameryce.

Dziedzictwem tych najazdów koczowników stepowych było również przyniesienie do Europy, zwłaszcza Wschodniej, kultów ich bóstw. Dlatego Aleksander Gieysztor, znakomity historyk polski, próbując odtworzyć panteon bóstw prasłowiańskich, korzystał z lepiej zachowanego materiału litewskiego i staroindyjskiego. Te same ludy pasterskie podbijały bowiem także ziemie dzisiejszego Iranu i Indii Północnych, gdzie były znane jako Ariowie, niosąc swoje tradycje i języki, współcześnie zaliczane do ogromnej rodziny indoeuropejskich. A język implikuje także pewną wizję świata i wiele wspólnych podstawowych kategorii pojęciowych oraz pewien światopogląd. Georges Dumézil (1898‒1986), francuski filolog, komparatysta, mitograf, autor hipotezy o trzech funkcjach klas społecznych, również wskazywał, że w dawnej Europie i w tradycjach indyjskich można znaleźć podobną hierarchię społeczną, a także korespondującą z nią hierarchię bóstw. Społeczeństwo dzieli się w Indiach po dziś dzień na cztery podstawowe warny. Najwyższą stanowią bramini zajmujący się świętymi tekstami, rytuałami i obrzędami religijnymi, jak też przestrzeganiem norm religijnych. Poniżej nich znajdują się kszatrjowie – wojownicy zajmujący się także polityką i rządzący państwami. Walka była tam traktowana jako zajęcie chlubne, a bóstwo wojny ‒ Indra ‒ zajmowało poczesne miejsce w tamtejszym panteonie. Tradycje stawiania wojowników tuż poniżej sług religii, ale powyżej „stanów pracujących”, i podobne kategoryzowanie bogów-prawodawców na czele, zaś poniżej ‒ wojowników, ten francuski badacz odnajduje także w dawnej Europie.

Na Zachodzie apoteoza wojny występowała zatem już u samych początków jego cywilizacji i kształtowała światopogląd dominujący w niej przez tysiąclecia. Znalazło to najpełniejszy wyraz w Iliadzie, studiowanej przez elity zachodnie aż do początków XX w. Natomiast w aspekcie filozoficznym najdobitniej prezentował takie poglądy Heraklit, żyjący mniej więcej w tym samym czasie, co Konfucjusz i Lao Zi, a więc w VI‒V w. p.n.e. W zachowanych fragmentach jego przemyśleń czytamy na przykład, że „Wojna / bój (Polemos) jest wszystkich ojcem, wszystkich królem, i jednych ukazuje bogami, innych ludźmi, jednych czyni niewolnikami, innych ludźmi wolnymi”. (…)

Powyższy tekst to fragment książki profesora Krzysztofa Gawlikowskiego pt. „Chińskie metamorfozy. Cywilizacja konfucjańska a cywilizacja zachodnia”, wyd. Zona Zero.

Czytaj też:
Wszystkie twarze Xi Jinpinga
Czytaj też:
Samotność strategiczna Polski

Źródło: DoRzeczy.pl / Wyd. Zona Zero
 0