Wiersze pisane prozą
  • Krzysztof MasłońAutor:Krzysztof Masłoń

Wiersze pisane prozą

Dodano: 
Józef Łobodowski
Józef Łobodowski Źródło: Wikimedia Commons
Dwie jego potężne trylogie stanowią ważną i wartościową część XX-wiecznej literatury polskiej

O Józefie Łobodowskim (1909–1988) wiemy zaskakująco mało, co dotyczy i jego życia, i twórczości. O ile doceniane są jego osiągnięcia poetyckie, pamiętana jest publicystyka, o tyle bardzo rzadko wspominany bywa jako prozaik, a przecież dwie jego potężne trylogie stanowią ważną i wartościową część XX-wiecznej literatury polskiej. Przylgnęła jednak do pisarza lekceważąca opinia, jakoby jego powieści nie dorównywały wierszom, a pod względem artystycznym pozostawiają wiele do życzenia. Jest to równie fałszywy sąd, jak ten, który przylgnął do Stefana Kisielewskiego, rzekomo genialnego felietonisty, marnego jednak powieściopisarza. A, przypomnę, te „marne” powieści Kisiela to m.in. „Sprzysiężenie” czy wydawane pod pseudonimem Tomasz Staliński „Widziane z góry” i „Cienie w pieczarze”.

Nawiasem mówiąc, Łobodowski i Kisielewski starli się ze sobą w… eterze. Irena Szypowska w swojej książce o tym pierwszym opowiada, jak „Łobodowski ogłosił w Radiu Madryt list słuchaczy z Górnego Śląska, którzy żalili się, że poseł Kisielewski nie wykonał swoich obietnic przedwyborczych. »Kisiel zdenerwował się – wspominał Józef Łobodowski. – Oświadczył, że chociaż wie o uprawianiu przeze mnie boksu przed wojną, «chętnie zbiłby mi pysk», a nie uczynił tego wyłącznie z tego powodu, że «dzielą nas ośnieżone Pireneje». Odpowiedziałem mu – ciągle drogą radiową – że Pireneje nie powinny stanowić przeszkody, możemy umówić się w Paryżu. Niestety, ta skromna propozycja nie została przez Kisiela uwzględniona«. O pojedynku, który mają stoczyć dwaj starsi panowie, długo jednak mówiono”.

Tak naprawdę bohaterów tej historii łączyło bardzo wiele, z cholerycznym temperamentem na czele. Józef Łobodowski, jako „człowiek gwałtowny” – jak sam nazwał siebie w swoich wspomnieniach – w wierszu „Dedykacja” pisał: „Ja jestem z tych, co wiersze tylko za połowę życia biorą, a później skaczą ku dzikich koni grzywom”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.