Kobieta, która zdradziła generała Grota-Roweckiego
  • Sławomir KoperAutor:Sławomir Koper

Kobieta, która zdradziła generała Grota-Roweckiego

Dodano: 
Blanka Kaczorowska  /  Gen. Stefan Grot-Rowecki
Blanka Kaczorowska / Gen. Stefan Grot-Rowecki Źródło: Wikimedia Commons
Wielkie intrygi, niepohamowane ambicje. Kobiety, które próbowały wpływać na polską historię i które nie zapisały się najlepiej na jej kartach. Wstydliwe sekrety i przemilczane narracje. Sławomir Koper udowadnia, że historia naszej ojczyzny jest pasjonująca − chociaż zaglądanie za kurtynę dziejów może się okazać tyleż fascynujące, co bolesne

Blanka Kaczorowska przyszła na świat w październiku 1922 roku w Brześciu, a wychowywała się w Siedlcach. Była córką sędziego wojskowego o lewicowych poglądach, co w przyszłości miało pewne znaczenie. Po wybuchu wojny działała w strukturach miejscowej konspiracji i dała się poznać jako bardzo zdolna agentka. Zatrudniła się na stanowisku sprzątaczki w niemieckim szpitalu i przekazywała dane rannych ze szczególnym uwzględnieniem numerów jednostek oraz miejsc odniesienia kontuzji – to wyjątkowo cenna zdobycz, gdyż umożliwiała rozeznanie w działaniach na froncie wschodnim.

Niniejszy tekst to fragment książki Sławomira Kopra, „Polskie zdrajczynie. Piękne, okrutne i złe”, wyd. Zona Zero

Blondynka z Siedlec

Aby uzyskać informacje, Kaczorowska była gotowa na wszystko. Gdy zaczęła pracować jako pomoc kuchenna w kantynie jednostki wojskowej, nawiązała romans z pochodzącym ze Szczecina Johannesem Berentem. Korzystając z okazji, zdobywała informacje o lotnisku w Siedlcach, gdzie oficer stacjonował, a w szczególności – o ruchu powietrznym samolotów Luftwaffe. W jej ręce wpadły też plany mobilizacyjne Hamburga. Przy okazji naprawdę zakochała się w przystojnym Niemcu, planowali wspólną przyszłość. Projekty zniweczyło jednak miejscowe gestapo i Blanka została aresztowana. Kilkanaście dni później ją zwolniono – podobno poręczył za nią narzeczony, co zakończyło się dla niego fatalnie. Trafił bowiem na front wschodni, skąd już nie wrócił.

Dziewczyna natomiast wyjechała do Warszawy, a jej działalność w Siedlcach została odpowiednio doceniona przez przełożonych. Odznaczono ją Krzyżem Walecznych i skierowano do wywiadu, ponieważ dobrze sprawdziła się na poprzedniej placówce. Uznano, że ze względu na doświadczenie w konspiracji oraz dobrą znajomość niemieckiego i francuskiego będzie cennym nabytkiem. Przybrała wówczas pseudonim Sroka.

Stefan Rowecki "Grot"  w 1940 roku

„Była śliczna, młoda, elegancka – wspominał Stanisław Jankowski, słynny »Agaton«. – Przyjechała do Warszawy spalona na skutek zagrożenia w Siedlcach, gdzie uprzednio pracowała w terenowej siatce wywiadu. To przysparzało jej dodatkowej sympatii. Była inteligentna, uważna. (…) Dostarczyłem jej fałszywe dokumenty na pobyt w Warszawie, w przygotowaniu mieliśmy dla niej komplet dokumentów wyjazdowych. Spotykałem się z nią kilkakrotnie w moim lokalu kontaktowym na Żoliborzu”.

Trafiła do grupy dowodzonej przez Ludwika Kalksteina noszącego pseudonim Hanka. Był od niej o dwa lata starszy i utrzymywał, że jest potomkiem pułkownika Krystiana Kalksteina, XVII-wiecznego przywódcy opozycji antyelektorskiej w Prusach (na jego osobie wzorowano postać pułkownika Krzysztofa Dowgirda w serialu Czarne chmury). Była to jednak konfabulacja, gdyż „Hanka” wywodził się z innej rodziny o tym samym nazwisku. Gdy w czasach PRL-u serial wszedł na ekrany i zdobył ogromną popularność, plotkowano, że właściwym autorem scenariusza był właśnie Ludwik Kalkstein, co również nie jest prawdą.

Po wybuchu wojny znalazł się w Wilnie, a potem wyjechał do Warszawy. Trafił do wywiadu ZWZ i zorganizował bardzo sprawną grupę, która zdobyła recepturę niemieckiego stopu aluminium oraz plany lądowisk okupanta na terenie Europy. W uznaniu zasług „Hanka” został odznaczony Krzyżem Walecznych.

„W pracy Kalkstein wykazywał dużo pomysłowości, energii i odwagi (…) – oceniał szef kontrwywiadu AK, Bernard Zakrzewski »Oskar«. – W 1941 roku i w początkach 1942 roku wyróżniał się dobrymi wynikami pracy i uchodził za jednego ze zdolniejszych pracowników centralnego wywiadu ofensywnego AK”.

Kalkstein odnosił sukcesy, ale przejawiał też niespotykaną w konspiracji megalomanię. Dowodził niewielką grupą, ale miał do dyspozycji adiutanta, szefa sztabu czy też kierownika biura. Najwyraźniej uważał, że jest stworzony do wyższych zadań niż działania wywiadowcze w stolicy. Przy okazji uważano go za bawidamka. Rzeczywiście podobał się kobietom, a w jego grupie płeć żeńska odgrywała znaczącą rolę. Podwładne „Hanki” skutecznie wykorzystywały swoje atuty w zdobywaniu informacji od Niemców, natomiast sam Kalkstein uległ urokowi Kaczorowskiej i niebawem zamieszkali razem.

Nie było im jednak dane spokojnie nacieszyć się związkiem, gdyż w kwietniu 1942 roku aresztowano kuzyna Kalksteina. Wiadomość wywarła na „Hance” tak wielkie wrażenie, że zapominając o środkach ostrożności, od razu udał się do jednego z konspiracyjnych lokali, gdzie wpadł w kocioł urządzony przez hitlerowców.

Na ścieżce zdrady

Dokładnie nie wiadomo, w jaki sposób doszedł do porozumienia z Niemcami. Zeznania, które składał po wojnie, były sprzeczne i po latach trudno powiedzieć, dlaczego gestapo nie zlikwidowało go jak wielu innych. Być może widzieli w nim potencjał na bardzo przydatnego agenta.

Tablica pamiątkowa przy ul. Spiskiej 14 w Warszawie, gdzie został aresztowany gen. Rowecki

Podobno Kalkstein nie złamał się w śledztwie, ale gdy aresztowano jego ojca i siostrę oraz poddano ich torturom, gotów był na współpracę z okupantem. Tym bardziej że hitlerowcy zwrócili uwagę na jego nazwisko i – jako potomka niemieckiej szlachty – namawiali do powrotu do korzeni. W tej sytuacji „Hanka” poddał się i przyjął ofertę Niemców. Ci z kolei zadbali już o odpowiednią legendę, rozpuszczając informację, że zmarł w śledztwie. Zgodnie z planem miał rozpocząć nowe życie pod zmienionym nazwiskiem i skorygowaną fizjonomią (rozjaśnione włosy, okulary). Gestapo uznało, że ich nowy nabytek pomoże w likwidacji Oddziału II Komendy Głównej Armii Krajowej (wywiadu). Kalkstein otrzymał dokumenty na nazwisko Konrad Stark, a mieszkając w dzielnicy niemieckiej, podawał, że nazywa się Paul Henschel. W dokumentacji hitlerowskiej figurował jako agent V-97.

Można zadać pytanie, dlaczego gestapo nie sfingowało jego udanej ucieczki lub zwykłego zwolnienia, co też się zdarzało. Jednak Niemcy – a szczególnie nowy szef Kalksteina, Erich Merten z SS – doskonale zdawali sobie sprawę, że w takiej sytuacji „Hanka” pozostawałby pod ciągłą obserwacją kolegów i przełożonych z Armii Krajowej, a do tego odcięto by go od najważniejszych informacji. Natomiast działając poza oficjalnymi strukturami, mógł skupić wokół siebie wybrane osoby, które wykonywałyby jego polecenia.

Jedną z nich była właśnie Blanka Kaczorowska przekonana o śmierci partnera. Dlatego nie mogła uwierzyć własnym oczom, gdy pewnego jesiennego dnia zapukał do jej drzwi. Bardzo oględnie wyjaśnił sytuację i zaproponował współpracę z hitlerowcami. Dodał, że sam się jej podjął z powodów patriotycznych, gdyż zamierza podążać ścieżką mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda. Wspominał nawet o możliwości przedostania się do kwatery w Wilczym Szańcu i zamachu na Hitlera. Zaskoczona i zakochana dziewczyna uwierzyła we wszystko.

Nie wiadomo, czy wspomniał, iż Niemcy mają w rękach ważnych zakładników – na Pawiaku pozostali bowiem jego siostra i ojciec. Merten wolał się zabezpieczyć i wypuścił ich na wolność dopiero wtedy, gdy Kalkstein i Kaczorowska okazali swoją przydatność. Na niewiele się to zdało, ponieważ najbliżsi Kalksteina skatowani w śledztwie zmarli kilka tygodni po zwolnieniu.

„Hanka” miał w zanadrzu jeszcze jedną osobę, którą postanowił nakłonić do współpracy – swojego byłego szwagra Eugeniusza Świerczewskiego (pseudonim Gens). Podczas wojny polsko-bolszewickiej pełnił on funkcję oficera kulturalno-oświatowego, do cywila przeszedł w stopniu porucznika, a wniosek o awans złożył jego ówczesny przełożony, major Stefan Rowecki… W okresie międzywojennym Świerczewski pracował jako dziennikarz i krytyk teatralny. W czasie okupacji znalazł się w wywiadzie Armii Krajowej w grupie Kalksteina. Dla „Hanki” najbardziej liczył się fakt, że istnieje między nimi nić porozumienia, a były szwagier osobiście zna Grota-Roweckiego, który jest głównym celem gestapo.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę związaną z „Gensem” i jego żoną. Nina Świerczewska była popularną aktorką teatralną, a po rozwodzie wyszła za kolegę po fachu, Janusza Dziewońskiego. W ten sposób na krótko stała się macochą Edwarda Dziewońskiego, słynnego Dudka.

„Niepozorny, niski, można by powiedzieć brzydki – wspominał »Gensa« adiutant Kalksteina, Marian Karczewski – po pięćdziesiątce, wyprowadzający pekińczyka zawsze o tej samej godzinie na spacer, żyjący w otoczeniu idealnie poukładanych i obłożonych książek, systematyczny i dokładny, przy tym wielki tchórz, bez inicjatywy i potrzebujący zawsze »Ludwiczka« [Kalksteina] jako moralnej podpory”.

Kalkstein i Kaczorowska zamieszkali w dzielnicy niemieckiej i w listopadzie 1942 roku zawarli związek małżeński. Honorowym gościem na ślubnej kolacji był Erich Merten, a świeżo poślubieni małżonkowie z ogromnym zapałem zabrali się do wykonywania obowiązków służbowych, denuncjując swoich współpracowników. Na pierwszy ogień poszli członkowie Armii Krajowej w Siedlcach. Aresztowano czternaście osób, z czego pięć od razu rozstrzelano.

Okładka książki Sławomira Kopra, „Polskie zdrajczynie. Piękne, okrutne i złe”, wyd. Zona Zero

Kaczorowska nadal pracowała w wywiadzie AK i nikt nie podejrzewał, że jest agentką gestapo o kryptonimie V-98 (Świerczewskiego określano jako V-100). Wprawdzie niebawem zachorowała i wyjechała na kurację do Otwocka, ale po wyzdrowieniu wróciła do Biura Studiów Oddziału II KG AK. Bez wahania denuncjowała kolejne osoby i pozostawała bezkarna. Zlekceważono nawet gryps z Pawiaka od jednej z aresztowanych, która informowała, że widziała tam Kalksteina utrzymującego zażyłe kontakty z Niemcami.

Z upływem czasu Blanka zorientowała się, że małżonek jednak nie ma zamiaru zostać drugim Konradem Wallenrodem. Przyjęła to bardzo źle i podobno zaczęły ją dręczyć koszmary. Pacyfikacji sytuacji nie sprzyjało też nadużywanie alkoholu przez Kalksteina, który w ten sposób najwyraźniej usiłował zagłuszyć sumienie. Aby uspokoić żonę, tłumaczył, że niebawem wyjadą do Argentyny, gdzie będą szczęśliwi. Wydaje się, iż „Sroka” bardzo chciała w to wierzyć. A na razie na czterdzieste urodziny Mertena małżonkowie ofiarowali mu srebrną papierośnicę z wygrawerowanymi liczbami 97 i 100 oraz wizerunkiem sroki…

Blanka mogła marzyć o wyjeździe do Argentyny, ale wiernie służyła okupantowi. Do początku marca 1944 roku wydała Niemcom około dwudziestu osób, nawet tych, którzy utrzymywali z nią przyjacielskie kontakty. W tym gronie znaleźli się także wyżsi oficerowie oraz sekretarka Wanda Wóycicka, którą aresztowano na ulicy i niebawem rozstrzelano. Z niewiadomych powodów Blanka nie wydała Niemcom jednak „Agatona”, chociaż dobrze znała jego lokal konspiracyjny. Powodów jej decyzji zapewne nigdy nie poznamy.

W grudniu 1943 roku gestapo aresztowało kilkoro członków Biura Studiów zadenuncjowanych przez Kaczorowską, a także Karola Trojanowskiego „Radwana”, jej oficera prowadzącego. Przyniosło to fatalne konsekwencje, gdyż „Radwan” nie wytrzymał śledztwa i podjął pełną współpracę z gestapo. Jeździł wraz z Niemcami w ciężarówce wyglądającej jak wóz z pralni i wskazywał okupantom kolejne punkty kontaktowe Oddziału II. W efekcie aresztowano około trzystu pięćdziesięciu osób, a na koniec zatrzymano samego szefa wywiadu i kontrwywiadu AK, pułkownika Mariana Drobika (pseudonim Dzięcioł), który został przez Niemców zamordowany w nieznanych okolicznościach.

Dzięki pozyskanym informacjom zlikwidowano też niektóre szlaki kurierskie Armii Krajowej oraz zagraniczne placówki polskiego wywiadu. Inwestycja w Blankę i Kalksteina opłaciła się gestapowcom znakomicie, ale dążyli do najważniejszego: chcieli dopaść Grota-Roweckiego.

Niniejszy tekst to fragment książki Sławomira Kopra, „Polskie zdrajczynie. Piękne, okrutne i złe”, wyd. Zona Zero

Czytaj też:
"Niech jedzą ciastka". Najbardziej przekłamany cytat świata?
Czytaj też:
Niesamowite odkrycie. Czy to miejsce, gdzie sobór odbywał się 1700 lat temu?
Czytaj też:
Kultowy, historyczny szlak. Mimo swoich trudności przyciąga masę turystów

Źródło: DoRzeczy.pl / Wyd. Zona Zero
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Sławomira Kopra
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy