Ciemność oświecenia

Ciemność oświecenia

Dodano: 
Robespierre, Danton i Marat na obrazie Alfreda Loudeta, 1882 r.
Robespierre, Danton i Marat na obrazie Alfreda Loudeta, 1882 r.Źródło:Wikimedia Commons / Tylwyth Eldar
Piotr Tylus || Współcześni inżynierowie społeczni nie mają w sobie nic oryginalnego. Posługują się metodami wypracowanymi w oświeceniowym, rewolucyjnym i postrewolucyjnym francuskim laboratorium.

Rewolucja Francuska, Kodeks Napoleona – daleka przeszłość, jakby bez znaczenia dla człowieka współczesnego, przedmiot badań prowadzonych przez historyków. A tym bardziej oświecenie francuskie, które to wszystko przygotowało – relikt z zamierzchłych czasów, o którym być może wypada cokolwiek wiedzieć na potrzeby maturalne, a później można spokojnie o tym zapomnieć. Czy należy zaprzątać sobie tym głowę? A może jednak tamten właśnie okres i tamten właśnie kraj, Francja, wyjaśniają naszą teraźniejszość i pozwalają nam zrozumieć nas samych, ludzi współczesnych i nowoczesnych, bo przecież nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej nowoczesne, podążając na drodze postępu, ze wzrokiem utkwionym w jutrzenkę totalnego wyzwolenia.

Jaka koncepcja człowieka została wytworzona przez francuskich filozofów oświeceniowych, a potem przez ich „dzieci” – francuskich rewolucjonistów i w końcu przez samego Napoleona Bonaparte, który był tylko zbrojnym ramieniem rewolucji, oraz przez prawników z jego otoczenia, którzy wypracowali słynny Kodeks cywilny Francuzów, znany także jako Kodeks Napoleona (nawiasem mówiąc, wprowadzony również w Księstwie Warszawskim)? To pytanie jawi się jako kluczowe szczególnie w kontekście „praw człowieka”, których ustanowienie przypisywane jest rewolucji (zob. słynną Deklarację praw człowieka i obywatela z 26 sierpnia 1789 r.) i o których ludzie nowocześni nie przestają dzisiaj mówić, a zwłaszcza osoby o poglądach lewicujących, dołączając jeszcze inne hasła.

Praojcowie buntu

A zatem jaką koncepcję człowieka wytworzyli praojcowie praw człowieka? Zacznijmy od francuskich filozofów oświeceniowych. To oni przygotowali grunt, sformatowali i zaprogramowali umysły. To właśnie oni propagowali przekonanie o „bierności” natury człowieka, którym można swobodnie manipulować, czyli sterować nim bez jego wiedzy, a wszystko po to, żeby uczynić go szczęśliwym, choćby na siłę, i żeby wytworzyć społeczeństwo żyjące w stanie totalnej szczęśliwości. To właśnie oni podważali w człowieku wszelką aktywną zasadę, negowali jego zdolność myślenia i umiejętność dokonywania świadomych wyborów, czyli wolną wolę, jak również jego duchowy wymiar, zacierając granicę między człowiekiem a zwierzęciem.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.