Angielska kontrarmada wstydu
  • Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

Angielska kontrarmada wstydu

Dodano: 
María Pita, pomnik w mieście A Coruña
María Pita, pomnik w mieście A Coruña Źródło: Wikimedia Commons / Tomás Fano - CC BY-SA 2.0
W 1588 r. wielka hiszpańska armada została rozgromiona u brzegów Wysp Brytyjskich. Rok później podbudowani zwycięstwem Anglicy postanowili wysłać swoją flotę przeciw Hiszpanom. Poniosła ona jednak klęskę tak druzgocącą, że do dzisiaj milczą o niej angielskie podręczniki do historii

Wysyłając swoją flotę na Półwysep Iberyjski, Anglicy zamierzali upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Skarbiec królewski w Londynie by ogołocony przez wojnę z Hiszpanią. Zapełnić miały go złoto i srebro zdobyte po przejęciu na Azorach hiszpańskiej floty skarbów, płynącej z kolonii w Nowym Świecie. Najpierw trzeba było jednak zniszczyć okręty ocalałe po klęsce Wielkiej Armady. Były one remontowane w porcie w Santander, na północnym wybrzeżu Hiszpanii. Zapobiegłoby to przyjściu na odsiecz flocie skarbów, a przede wszystkim dalszym atakom na Wyspy Brytyjskie. Akcja miała też cel polityczny. Na lizbońskim tronie miał zostać osadzony dom António de Crato, portugalski król, który w 1580 r., po podboju kraju przez Hiszpanów, zbiegł do Londynu. Anglia uzyskałaby w ten sposób dostęp do lukratywnych portugalskich szlaków handlowych. Przede wszystkim jednak ofensywna akcja miała rzucić wyzwanie światowej potędze w walce o panowanie na morzach i oceanach. Anglia w porównaniu do Hiszpanii była przecież państwem ubogim, choć z wielkimi aspiracjami. Dobrze oddała je Elżbieta I, przemawiając do żołnierzy zebranych do walki z Hiszpanami w Tilbury w 1588 r.: „Wiem, że mam wątłe ciało słabej kobiety, ale serce i żołądek mam królewskie, króla Anglii”.

Korsarz na czele

Przygotowania zaczęły się na wiosnę 1589 r. W Plymouth Anglicy zbierali zapasy i rekrutów do piechoty morskiej. Oczekiwano na niemieckich, holenderskich i angielskich najemników, którzy mieli przybyć z Niderlandów. Angielski skarbiec świecił pustkami, więc wyprawa wyruszyła jako prywatne przedsięwzięcie, finansowane przez królową Elżbietę, Holendrów i dom Antónia. Na ten cel wyłożył on portugalskie klejnoty królewskie, które zabrał ze sobą na wygnanie. Wspierało go grono portugalskich marranów, Żydów przechrzczonych na chrześcijaństwo. Był wśród nich osobisty lekarz Elżbiety Rodrigo López, snujący wraz z nimi plany powrotu do Portugalii i objęcia kluczowych stanowisk w państwie. Na czele floty stanął Francis Drake, opromieniony sławą pogromcy Hiszpanów korsarz w służbie królowej.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.