Okrutny mord Tęczyńskiego
  • Leszek LubickiAutor:Leszek Lubicki

Okrutny mord Tęczyńskiego

Dodano: 
Jan Matejko „Śmierć Tęczyńskiego w kościele Franciszkanów” (1879 r.)
Jan Matejko „Śmierć Tęczyńskiego w kościele Franciszkanów” (1879 r.) Źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie
W lipcu 1461 r. król Kazimierz IV Jagiellończyk szykował się wraz z pospolitym ruszeniem do wyprawy wojennej i znajdował się poza Krakowem. Wtem do polskiego obozu doszła wiadomość, że krakowscy mieszczanie zamordowali szlachcica Andrzeja Tęczyńskiego. I to gdzie? W kościele!

Wielkie wzburzenie wśród szlachty podniosło się w obozie. Chcieli od razu chwytać za broń i ruszać zbrojnie na krakowskich mieszczan. Królewski autorytet i rozsądek powstrzymał gorące głowy braci szlachty. Monarcha obiecał jednocześnie, że zaraz po powrocie do stolicy zajmie się sprawą, a winni mordu dadzą gardła.

W tym akurat czasie Jan Długosz tworzył swoje annales. Należy przyjąć zatem, że bardzo dobrze znał sprawę. W swojej „Kronice” poświęcił owemu wydarzeniu sporo miejsca, dając tytuł temu ustępowi: „Andrzej Tęczyński od wzburzonego pospólstwa w Krakowie w kościele franciszkańskim zabity (1461)”. Pozwolę sobie zacytować tylko sam początek zapisu naszego dziejopisa.

Opis Jana Długosza

„Kiedy Kazimierz, król polski, znajdował się na wyprawie pruskiej i był już w Inowrocławiu, zdarzył się w Krakowie okropny wypadek, który między mieszczanami krakowskimi a szlachtą, osobliwie zaś Toporczykami, długie i straszliwe zapalił niezgody. Dnia bowiem szesnastego lipca, we czwartek, rycerz znakomity Andrzej z Tęczyna rozgniewany na Klemensa płatnerza, że mu wychodzącemu na wojnę nie wygotował na czas i w zupełności zbroi, opryskliwego w odpowiedzi łajaniem zelżył i lekko uderzył. Skrzywdzony płatnerz pobiegł na ratusz ze skargą do rajców, że od Andrzeja Tęczyńskiego ciężko był pobity. A gdy wracał [...], spotkał go Andrzej Tęczyński wraz z Mikołajem Kridlarem i Walterem Keslingiem, rajcami krakowskimi, z którymi razem mieszkał. Klemens wpadłszy na niego z gniewem o owo pobicie, grożąc Tęczyńskiemu, że mu wkrótce lepiej zapłaci, zamierzył się ręką, bądź to uniesiony zemstą, bądź od rajców ośmielony nadzieją słusznego odwetu. Andrzej Tęczyński, nie mogąc ścierpieć tych odgrażań, kazał schwytać Klemensa i sam, wraz z domownikami swymi, jeszcze bardziej go obił. O czym gdy rzeczony Klemens płatnerz i obecni przy tej sprawie Mikołaj Kridlar i Walter Kesling dali znak na ratusz, wielce się na to rada oburzyła i wszyscy rajcy aż do zbytku gniewem uniesieni, gdy między rzemieślnikami i całym ludem miejskim coraz większy wszczynał się rozruch, starali się nie tak uspokajać, jak raczej zapalać burzę”.

Artykuł został opublikowany w 8/2022 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

 0