Wojny filmowe. Jak USA walczyły o dominację nad światem

Wojny filmowe. Jak USA walczyły o dominację nad światem

Dodano: 3
Hollywood - słynny napis
Hollywood - słynny napis Źródło: Pixabay
„Możesz trzymać z dala od portów na całym świecie wszystkie statki z Ameryki, amerykańską flagę i wiele innych amerykańskich towarów, ale gdy powstrzymasz amerykański film, wtedy zaszkodzisz amerykańskiemu handlowi” Edward Windsor, 1920

Poniższy tekst to fragment książki Mateusza J. Kryckiego pt. „Wojny filmowe. Kino. Polityka. Suwerenność”, wyd. Fronda.

Istotnym czynnikiem napędzającym od lat 20. filmową ekspansję USA były instrumenty pozarynkowego wsparcia wytwórni Hollywood stosowane przez rząd amerykański, co zarazem mobilizowało kraje Starego Kontynentu do przeciwdziałania. Warto nakreślić ideowy paradygmat stojący za praktyką Stanów, odzwierciedlający się w praktykach dyskursywnych, i w którego konstruowaniu istotną funkcję spełniał sojusz między reprezentacją „najważniejszych” z Hollywood a rządem.

Projekcja amerykańskiego życia

Wraz z końcem I wojny światowej w polityce zagranicznej, w tym handlowej, USA zaczęto rozwijać doktrynę – nazwijmy to – „dźwigni Hollywood”, opartej na dwóch sprzęgniętych z sobą założeniach. Wedle pierwszego – symbolizowanego hasłem trade follows the film – należało otwierać granice rynków dla eksportu Hollywood., ponieważ oznaczało to większe możliwości handlu w innych sektorach. Drugie – zawierające w polityce amerykanizacji, zmierzającej do instytucjonalizacji american way of life – polegało na przekonaniu panującym wśród elit, głównie rządzących, o wyjątkowości USA (exceptionalism doctrine), jako wzoru kulturowego i ekonomicznego rozwoju, oraz potrzeby jej eksponowania, rozpowszechniania i wreszcie zrozumienia na świecie.

Projekcja amerykańskiego życia za granicą – czy to w ramach filmów pełnometrażowych, czy przekazów reklamowych – w anturażu młodości i dobrobytu „ryczących lat dwudziestych”, bohaterów Dzikiego Zachodu lub gangsterskiego półświatka odstawała od tradycyjnego kina Starego Świata, w którym dominowały fabuły realistyczne, odnoszące się do moralności i ludzkich dylematów – odgrywane w estetyce dojrzałości, stateczności i męstwa, jak na przykład w niemieckim „kinie gór”; czy też groteskowy lub mroczny impresjonizm.

Eksportowane obrazy amerykańskiej fali – fabularne i reklamowe – były obietnicą majętnego, energicznego i postępowego życia, jak również przeżywania przygód i romantycznych uniesień. Jako takie właśnie mogły przyczynić się też do wzrostu popytu na towary zza Atlantyku, czego świadomi byli planiści z Białego Domu tacy jak szefowie Departamentu Handlu – Herbert Hoover czy sam Woodrow Wilson traktujący je także w kategoriach narzędzi polityki zagranicznej.

Najpierw przyjrzyjmy się pokrótce, jak wspomniany sojusz Waszyngtonu i kalifornijskich wytwórni wyglądał na początku, to znaczy jeszcze w latach 1917-1919.

Sojusz Biały Dom - Hollywood

Nim Hoover zajął się wypracowywaniem polityki filmowej w Departamencie Handlu, w głównej komórce administracji odpowiedzialnej za operacje informacyjne rządu, wojska i służb wywiadu – Commitee on Public Information (CPI, zwany też Creel Commitee za nazwiskiem swojego dyrektora George’a Creela) – 25 września 1916 roku wydzielono specjalną jednostkę ds. filmów (Division of Films). Creel na stanowisko szefa wydziału powołał Charles’a S. Harta. Komórka ta współpracowała zarówno z Hollywood, artystami teatralnymi, jak z tuzami przemysłu reklamowego, jak J. Walter Thompson, oraz z ośrodkami naukowymi. W dużej mierze powstała ona z determinacjo Woodrowa Wilsona. Już po przyłączeniu się do wojny prezydent podczas wystąpienia przed największym ówczesnym zrzeszeniem filmowców (National Associtation of Motion Pictures Industry of America, NAMPI), uzasadniając powołanie wydziału, wyjawił swoją wizję zastosowania filmu, a także przesłanki rządowego namaszczenia działań jego twórców takimi słowami:

„(…) moim zamiarem jest nie tylko uczynienie przemysłu filmowego bliższym potrzebom narodu, ale by w pewnej mierze dać urzędowe uznanie temu czynnikowi, który jest coraz istotniejszy dla rozwoju naszego wspólnotowego życia. Film nabrał statusu najlepszego medium dla rozpowszechnienia publicznej informacji i odkąd mówi językiem uniwersalnym, istotnie nadaje się do przedstawienia zamierzeń Ameryki i jej celów”.

Namowy Wilsona do kooperacji NAMPI z Division of Films (Sekcja Filmów Zagranicznych) przyniosły skutek. Gdy USA przystąpiły do wojny, zrzeszeni pod kierownictwem Williama Brady’ego, przemysłowcy i artyści z Hollywood i Nowego Jorku w lipcu 1917 r. włączyli się aktywnie do utworzenia i późniejszych działań organu koordynującego cywilne i wojskowe operacje propagandowe (War Cooperation Commitee). Brady stanął na jego czele jako prezes zarządu, a David Wark Griffith objął stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej (…).

Pozostając pod kontrolą CPI, Division of Films wspólnie z Komisją Brady’ego działała w kraju i za granicą. W pierwszym przypadku wydatnie przyczyniła się do utrzymania morale społeczeństwa amerykańskiego poprzez współpracę z dziennikarzami, szkołami, zakładami pracy i uniwersytetami; a także do sukcesu obywatelskiej zbiórki pieniędzy na finansowanie udziału USA w wojnie w ramach obligacji First Libert Loan Drive. Filmowcy i artyści jeżdżący po kraju ze swoimi dziełami, zachęcali do oglądania i jednocześnie dystrybuowali obligacje. Za granicą, angażując do współpracy jednych z najlepszych reżyserów, fotografów czy techników, towarzyszące oddziałom amerykańskim (Signal Corps), kręciła filmy dokumentalne na użytek propagandy wojennej i materiały do wykorzystania w filmach fabularnych. (…)

Propagandowe przesłanie filmów edukacyjnych miały stać się udziałem kina rozrywkowego. Jako, że niemieccy producenci zaczęli wykorzystywać filmy amerykańskie do własnych produkcji, komisja wypracowała procedurę postępowania, która przy aktywności agentów zagranicznych miała zagwarantować bezpieczeństwo i powodzenie kampanii propagandowych USA.

Ustalono, że każdy film eksportowany musi uzyskać licencję Wojennej Rady Handlu (…). Startego okazała się skuteczna. Jednym z pierwszych zagranicznych sukcesów dyplomacji Komisji Creela i Brady’ego było zdominowanie w wielu krajach Europy i Ameryki Południowej dystrybucji i ekspozycji kronik filmowych (2500-3000 dużych teatrów), z których 80 procent zysków trafiało do CPI. Kolejnym było wyeliminowanie niemieckich produkcji z rynków skandynawskich za sprawą Guya Croswella Smitha, które do wiosny 1918 roku stanowiły ich główną ofertę. (…) Premiery filmów CPI organizowano w wynajętych przez Komisję kinach największych miast, potem przekazywano je komercyjnym dystrybutorom, a gdy nie było takiej możliwości CPI wyręczał Czerwony Krzyż, YMCA lub kina objazdowe.

Opisane powyżej działania były konsekwentnym spełnianiem gospodarczej, ale i ideologicznej misji CPI, czyli (…) „niesienia dobrej nowiny amerykanizmu do każdego zakątku globu”.

Powyższy tekst to fragment książki Mateusza J. Kryckiego pt. „Wojny filmowe. Kino. Polityka. Suwerenność”, wyd. Fronda.

M.J. Krycki, Wojny filmowe, wyd. Fronda

Czytaj też:
"Wojna światów" Orsona Wellesa. Jak audycja radiowa wywołała narodową panikę
Czytaj też:
Precz z nagością i przekleństwami! Kodeks Haysa i samocenzura Hollywood

Źródło: Wyd. Fronda
 3