Rok 1983. W Madrycie, stolicy Hiszpanii, powszechne poruszenie. Zmarł w wieku 79 lat jeden z najbardziej znanych generałów republikańskich w czasie wojny domowej Valentín González, powszechnie znany jako El Campesino (Chłopisko). Jego pogrzeb niespodziewanie przerodził się w swoiste pojednanie tych, którzy zaciekle walczyli po różnych stronach frontu w niezwykle krwawej wojnie domowej. Trudno było w to uwierzyć, ale grób z ciałem generała odprowadzały na cmentarz dwie kolumny byłych żołnierzy: weteranów armii republikańskiej i byłych żołnierzy hiszpańskiej falangi – frankistów.
Czym się zasłużył na taki ogólnonarodowy pogrzeb ten były komunista, jeden z najbardziej bezkompromisowych zwolenników republiki, mający za sobą wiele zwycięstw na polu walki? W czym tkwi tajemnica jego ogromnej popularności wśród republikanów i poszanowanie ze strony frankistów?
O jego osobistym bohaterstwie w czasie wojny do dziś krążą legendy. W stalinowskim Związku Sowieckim nazwano go nawet „hiszpańskim Czapajewem”. Po zakończeniu wojny, kiedy Campesino znalazł się w Związku Sowieckim, komunistycznym przywódcom republiki hiszpańskiej urządzono uroczyste przyjęcie na Kremlu, podczas którego ówczesny przewodniczący Rady Najwyższej Michail Kalinin wręczył mu złoty zegarek z napisem: „Hiszpańskiemu Czapajewowi”, a sam Stalin uścisnął mu rękę i zaproponował służbę w Armii Czerwonej. Jak się później okazało, ten uścisk dłoni był uściskiem judaszowym.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.