W dziejach Stanów Zjednoczonych z rąk zamachowców zginęło czterech urzędujących prezydentów. Zapewne najbardziej znanym zabójstwem był zamach na Johna F. Kennedy'ego, który miał miejsce w 1963 roku czasie pobytu prezydenta w Dallas. John F. Kennedy był czwartym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który zginął w trakcie pełnienia swojej funkcji. Wcześniej zamordowani zostali: w roku 1865 roku, zastrzelony w czasie pobytu w teatrze, Abraham Lincoln, w 1881 roku James Garfield, który zmarł w wyniku dwukrotnego postrzału w plecy oraz w roku 1901 William McKinley, postrzelony kilka razy przez zamachowca, którym był zresztą Amerykanin polskiego pochodzenia, Leon Czolgosz.
Zamach na Ronalda Reagana
30 marca 1981 roku, a więc zaledwie dwa miesiące po objęciu przez siebie urzędu prezydenta USA, Ronald Reagan przemawiał na spotkaniu w hotelu Washington Hilton. Kiedy prezydent wychodził z budynku, stojący w grupie reporterów zamachowiec, John Hinckley oddał w jego stronę sześć strzałów. Kule dosięgły prezydenta i trzech towarzyszących mu ludzi.
![]()
Reagan został postrzelony w klatkę piersiową, sekretarz prasowy Białego Domu James Brady w głowę, agent Secret Service Timothy McCarthy był postrzelony w bok, a policjant z Dystryktu Kolumbii Thomas Delahanty w szyję. Po oddaniu strzałów Hinckley został natychmiastowo obezwładniony. Reagan został szybko wepchnięty do limuzyny przez swoich ochroniarzy. Dopiero po chwili dotarło do niego, że został postrzelony.
Kula trafiła Reagana w płuco. Prezydent został zawieziony do szpitala. Z samochodu jakimś cudem wyszedł o własnych siłach. Szpital Uniwersytecki im. George’a Washingtona został postawiony na nogi. Prezydentem natychmiast się zajęto. Reagan pocieszał jeszcze swoją żonę Nancy i przeprosił ją nawet, że nie zdążył się uchylić przed strzałem. Do mających go operować lekarzy chwilę przed operacją powiedział słynne później słowa: „Mam nadzieję, że wszyscy jesteście Republikanami”. Od jednego z medyków otrzymał odpowiedź: „Panie prezydencie, myślę, że w tej chwili tak właśnie jest”.
![]()
Operacja się powiodła. Prezydent już następnego dnia wykonywał część swoich obowiązków. 11 kwietnia 1981 roku wrócił do Białego Domu.
Amerykanie byli wstrząśnięci zamachem na prezydenta. Reagan faktycznie ledwie uszedł z życiem. Po tym wydarzeniu jego popularność znacznie wzrosła. Pozostali trzej postrzeleni mężczyźni także wyzdrowieli. Najdłużej trwała rekonwalescencja postrzelonego w głowę Brady’ego.
John Hinckley w chwili dokonania zamachu na prezydenta Reagana miał 25 lat. Już wcześniej miał problemy z prawem. Był aresztowany w Tennessee pod zarzutem posiadania broni, lecz wypuszczono go argumentując, iż cierpi on na chorobę psychiczną.
Czytaj też:
Zamach na Trumpa. Ujawniono tożsamość rannych osób Czytaj też:
SALT. "Gorące" rozmowy w czasie zimnej wojny
