Właściwie nie wiadomo, kiedy dokładnie narodził się renesans. Tak bywa z wielkimi epokami historycznymi, że żadna z nich nie rozpoczęła się ani nie zakończyła się jednego dnia. Wprawdzie historycy podają umowne daty oznaczające koniec antyku czy średniowiecza, ale nawet oni nie potrafią określić jednego, konkretnego roku. Część badaczy twierdzi, że jako początek renesansu należy przyjąć datę zdobycia Konstantynopola przez Turków (1453), inni – że pierwszą wyprawę Kolumba do Ameryki (1492). W rzeczywistości był to jednak proces bardzo złożony, którego ówcześni zupełnie nie dostrzegali. Dla nich wciąż trwała epoka, w której żyli i której nawet nie potrafili nazwać, gdyż określenia dzisiaj używane mają o wiele późniejszy rodowód. Zachodzące wówczas procesy były kompletnie niedostrzegalne dla przeciętnego człowieka.
Wiadomo jednak, że renesans narodził się w Italii, a dokładnie we Florencji. To przecież z tego miasta pochodzili Dante Alighieri i Francesco Petrarca, a Giovanni Boccaccio spędził tutaj znaczną część życia. Także w sztuce przodowało to miasto nad Arno, gdyż tutaj powstawały najlepsze dzieła Cimabuego i Giotta. Było to jednak jeszcze malarstwo gotyckie i nikt nie zdawał sobie sprawy z faktu, że właśnie rodziła się nowa epoka.
Raczej nieprzypadkowo Toskania dwa razy stanęła na czele wielkiego odrodzenia kultury na Półwyspie Apenińskim. Po raz pierwszy doszło do tego za sprawą Etrusków, którzy stworzyli wielką cywilizację Italii. Po raz drugi po prawie dwóch tysiącach lat, gdy z tego regionu wyszedł impuls, dzięki któremu narodził się renesans. Czy w innym miejscu byłoby to możliwe? Czy zadecydowały o tym toskańskie krajobrazy, klimat i tutejsze słońce? Pogoda była tu bardziej odpowiednia dla artystów niż „ciężkie powietrze Kampanii”, a mniej surowa niż w regionach leżących dalej na północ. Nie bez powodu Michał Anioł twierdził, że zawdzięcza „wszystkie walory swojego talentu ożywczemu powietrzu, jakim oddycha” w Toskanii.
Florencja była wówczas czwartym pod względem wielkości miastem Europy (za Mediolanem, Wenecją i Paryżem). Mieszkańcy bogacili się dzięki przemysłowi tekstylnemu i handlowi, a jednocześnie miasto stało się centrum kredytowym zachodniej Europy. Florencja biła też najmocniejszą walutę ówczesnej Europy; złoty floren zawierał 3,5 grama złota i stał się wzorem dla innych państw.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

