Ziemia Święta bandytów i morderców
  • Łukasz CzarneckiAutor:Łukasz Czarnecki

Ziemia Święta bandytów i morderców

Dodano: 
Kadr z filmu "Królestwo niebieskie"
Kadr z filmu "Królestwo niebieskie" Źródło: Materiały producenta
Ojczyźnie Chrystusa z czasów krzyżowców bliżej było do znanych nam dziś państw upadłych niż do błogosławionej, spokojnej krainy, której oczekiwali przybywający z Europy pielgrzymi

Średniowieczne powiedzenie prawnicze głosiło, że co prawda większość mężczyzn nie jest przestępcami, jednak większość przestępców stanowią mężczyźni. Warto przytoczyć je na samym początku naszej opowieści, gdyż pozwala ono lepiej zrozumieć niespokojną rzeczywistość Królestwa Jerozolimskiego i jego przyległości.

Brytyjski mediewista Steve Tibble w monografii poświęconej światowi przestępczemu państw krzyżowych bardzo rozsądnie porównał realia tego nieustannie szarpanego wojnami pogranicza chrześcijaństwa i islamu do warunków panujących w XXI stuleciu w upadłych krajach Trzeciego Świata. Podobnie jak w niektórych regionach współczesnej Ameryki Łacińskiej, Afryki czy Syrii lub Iraku groźba przemocy, utraty mienia, niewoli, a w przypadku kobiet gwałtu nieustannie wisiała nad głowami mieszkańców średniowiecznej Ziemi Świętej.

Właściwie każdy napotkany nieznajomy był potencjalnym agresorem i rabusiem. Uważano to za tak bezdyskusyjną kwestię, że w zachowanych wspomnieniach z epoki, spisanych zarówno przez chrześcijan, jak i muzułmanów, jako niezwykłe wydarzenia opisywano nie dokonywane na gościńcach rabunki i mordy, lecz przypadki, gdy komuś udało się bezpiecznie odbyć podróż, choćby na niewielką odległość!

Krwawe „hobby”

Jednym z czynników sprawiających, że w państwach krzyżowych wskaźniki przestępczości utrzymywały się na ekstremalnie wysokim poziomie, był nieustanny napływ z Europy młodych, obeznanych z bronią mężczyzn. Choć dziś wyobrażamy sobie, że ochotnicy przybywali do Ziemi Świętej gnani pobożnością i pragnieniem bronienia Grobu Pańskiego, prawda wyglądała o wiele mniej wzniośle. Wielu napływających zza morza krzyżowców rzeczywiście kierowało się religijnymi pobudkami, ale równie wielu do Lewantu przygnała żądza bogactw, a niekiedy bywało i tak, że podstawowy imperatyw ich działania stanowiła chęć wyładowania agresji i bezkarnego zabijania „dla sportu”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.