Pomimo krótkiej kariery Jim Morrison przeszedł do legendy. Zmarł mając zaledwie 27 lat. Utwory zespołu The Doors, którego był wokalistą, takie jak „Riders on the storm”, „Light my fire” czy „Hello, I love you”, weszły do kanonu muzyki XX wieku.
Życie buntownika
Jim Morrison urodził się 8 grudnia 1943 roku Melbourne na Florydzie. Jego ojciec był oficerem marynarki wojennej i rodzina często się przeprowadzała. Jego relacje z ojcem nie były zbyt udane. Syn nie chciał iść zawodową ścieżką ojca, buntował się. Interesował się literaturą, zaczął pisać wiersze. Jego inspiracją była twórczość m.in. Fryderyka Nietschego i Williama Blake’s. Niedługo później zaczęły się pierwsze problemy z używkami, przede wszystkim z alkoholem.
W roku 1964 Morrison rozpoczął studia na Uniwersytecie Kalifornii w Los Angeles (na kierunki Film), gdzie poznał ludzi, z którymi wkrótce założył The Doors: grającego na pianinie Raya Manzarka, gitarzystę Robby’ego Kriegera i perkusiste Johna Densmora. Nazwa zespołu wzięła się od tytułu książki Aldousa Huxleya „Drzwi percepcji”.
![]()
W połowie lat sześćdziesiątych grupa występowała w okolicznych lokalach, ale ich kariera szybko się rozwinęła. Już w 1967 roku The Doors podpisali kontrakt z wytwórnią Elektra Records, dla której wydali szereg przebojów. Poetyckie, erotyczne teksty i barytonowy głos Morrisona, w połączeniu z jego niezwykłą charyzmą i momentami nieprzyzwoitym zachowaniem na scenie sprawiły, że zespół szybko zyskał ogromną popularność, choć jednocześnie – głównie za sprawą wokalisty – budził wiele kontrowersji. Nie wszystkim członkom zespołu podobało się coraz bardziej prowokacyjne zachowanie Morrisona, który z roku na rok miał też coraz większe problemy z alkoholem.
Podczas koncertu w Miami w 1969 roku Morrison miał zachowywać się w wulgarny sposób oraz obnażać się, za co został ukarany przez sąd na roboty publiczne i sześć miesięcy więzienia. Ostatecznie został zwolniony za kaucją i nie trafił za kratki (w 2010 roku został pośmiertnie ułaskawiony). Po tych wydarzeniach, także z powodu coraz większego konfliktu z kolegami z The Doors, wyjechał z USA i zamieszkał we Francji.
![]()
Największą miłością Morrisona była Pamela Courson, choć ich związek nie był łatwy. Oboje dopuszczali się zdrad, rozstawali się i wracali do siebie. On uzależniony był od alkoholu, ona od heroiny. Jednak z jakiś powodów wciąż byli sobie bardzo bliscy. W 1971 roku oboje zamieszkali w Paryżu, gdzie Morrison zajął się przede wszystkim pisaniem wierszy. Nie przypominał już dawnego króla sceny: przytył, zapuścił włosy i brodę; trudno było rozpoznać w nim dawnego Morrisona.
3 lipca 1971 roku Pamela znalazła ciało Jima Morrisona w wannie w ich apartamencie. Przybyły na miejsce koroner nie stwierdził udział osób trzecich, a zatem nie było, jego zdaniem, podstaw to wykonania autopsji. Przyjmuje się, że przyczyną śmierci muzyka było przedawkowanie heroiny i zawał, choć osobom, które go znały wydawało się to dziwne, gdyż Jim nie znosił heroiny.
Morrison został pochowany na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu. W jego pogrzebie uczestniczyło zaledwie kilka osób, a cała ceremonia trwała zaledwie dziesięć minut. Na pogrzeb prawie nikt z amerykańskich przyjaciół nie przyjechał, gdyż początkowo nikt nie dawał wiary, że Jim naprawdę nie żyje. Dopiero później miejsce pochówku Morrisona stało się mekką jego fanów.
Jim Morrison jest jedną ze słynnych postaci popkultury, która w chwili śmierci „dołączyła” do tzw. Klubu 27, czyli grona osób, które z różnych przyczyn zmarły w wieku 27 lat.
Czytaj też:
Szczęście czy oszustwo? Największa kontrowersja w dziejach Mundialu Czytaj też:
Największa afera XX w.? W USA obaliła prezydenta Czytaj też:
Desperacka podróż Nowaka
