Desperacka podróż Nowaka
  • Anna SzczepańskaAutor:Anna Szczepańska

Desperacka podróż Nowaka

Dodano: 
Kazimierz Nowak w Rwandzie
Kazimierz Nowak w Rwandzie Źródło: www.kazimierznowak.pl
Nasz słynny obieżyświat odbył najbardziej niewiarygodną podróż w historii polskiej eksploracji Afryki. A wszystko to, by uratować rodzinę przed głodem

„Pustynia zaczyna swą wieczorną modlitwę. Jej hymn płynie poprzez wydmy i niebotyczne góry, poprzez przeraźliwe płaskie serir, nieskończenie zda się długie uadi i w cały świat płynie, każdy kamień, najdrobniejsze ziarnko piasku modli się […]. Tuareg, syn Sahary, człowiek niewykształcony, którego świat cywilizowany nie uważa nawet za człowieka, w noce saharyjskie mówił do mnie: »Słyszysz, pustynia się modli«. A potem, umywszy piaskiem, który tu wodę zastępuje, ręce i Koranem przepisane części ciała, padał na kolana i korne słowa pieśni do Allacha płynęły z piersi biedaka-koczownika. I zda się wtedy, że słychać rozkołysane serca dzwonów, których echo idzie poprzez świat cały, tam z kościółka, w którym modliłem się tak często. I w ciszę pustyni pobiegły słowa nauczonej przez matkę modlitwy. Jest niedziela i tu, wśród obcej pustynnej krainy, po polsku na głos modli się włóczęga. Modliłem się i ja, i piasek, i głazy” – pisał Kazimierz Nowak w swych zapiskach z podróży.

Polak, który jako pierwszy człowiek w historii przebył całą Afrykę z północy na południe (i z powrotem) pieszo i na rowerze, nie ukończył nawet szkoły średniej i nie miał literackiego obycia, a mimo to z jego zapisków raz po raz wyziera ujmująca poetyka. Nowak z otwartym umysłem podchodził do wszystkich napotykanych ludzi, i to niezależnie od koloru ich skóry, co w latach 30. XX w. nie zdarzało się często. Jego wyprawa jest nietypowa z wielu różnych powodów. Jednym z nich jest to, że zdecydował się ruszyć w świat, by uratować rodzinę przed głodem.

Jedna myśl

Wielu było podróżników, którzy na różne sposoby przemierzali Afrykę, ale nikt nie zrobił tego w taki sposób jak skromny Polak. Nie szła za nim karawana z tragarzami dźwigającymi na plecach setki kilogramów broni, zapasów i sprzętu potrzebnego do postawienia obozu w dziczy. Nikt nie niósł go w lektyce – Nowak miał do dyspozycji tylko rower, trochę bagażu, wielkie chęci i otwarty umysł.

Mnożyły się trudności, ale każdego ranka napędzała go jedna myśl: co robi Maria, czy dzieci są zdrowe, czy dotarły do nich pieniądze. Nowak nie był globtroterem, podróżnikiem – lekkoduchem, który ot tak, postanowił rzucić wszystko i opuścić dom. Choć nie da się zaprzeczyć, że odkrywanie nieznanego od zawsze go pociągało. Nie mając grosza przy duszy, potrafił zorganizować sobie wyprawę po Europie już jako nastolatek. Jednak jako dorosły mężczyzna, mając na utrzymaniu żonę i dzieci, zdecydował się na wyjazd przede wszystkim ze względów finansowych.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.